-Nie, nie,
nie. To nie może być prawda..- zrezygnowana Sophie usiadła na środku salonu na
dywanie.
- Co się
stało?- zapytałem.
- Co się
stało? CO się stało? Chyba moje spodnie się stały..
-Hmm?- nie
bardzo zrozumiałem o co jej chodzi. Podniosłem wzrok znad książki, którą
czytałem.
-Za małe..
rozumiesz co to znaczy?! Moje ulubione rurki.. nie mieszczę się w nie.. Ten
głupi zamek się nie chce zapiąć!- fuknęła i szarpnęła za niego jakby on był
wszystkiemu winien.
Lekko
zachichotałem.
-Serio,
Sophie?
- Tak-
wyszeptała. Wstała i znowu zaczęła się siłować z zamkiem.
- Nie
dramatyzuj..- zacząłem delikatnie. Widząc jej minę zobaczyłem całą paletę
emocji od złości po frustrację.
- Nie
dramatyzuj phi!- powtórzyła.- Jak byś był na moim miejscu.. a zresztą.-
westchnęła.- Moje ulubione rurki.- uniosła ręce do góry na znak, że się
poddaje.
- Sophie- spróbowałem
jeszcze raz.- Przecież to nie koniec świata- Ale zamiast ją uspokoić to jeszcze
bardziej rozdrażniłem.
-Nie koniec
świata?! Ja nawet nie wiem kiedy to się stało..- załamała ręce i ponownie usiadła
na podłodze.
- Przecież
masz inne spodnie, wiesz mi to nie przeszkadza- uśmiechnąłem się. Ona mi
wysłała spojrzenie „Are you kidding me?”.
- W takim
razie od dzisiaj przechodzimy na dietę, Danielle mi mówiła o takiej świetnej,
zaraz do niej zadzwonię to się dowiem i..- Wstała cała rozpromieniona i zadowolona,
że wpadła na ten genialny pomysł. No ja bym tego tak nie nazwał..
- Czekaj
czekaj.- przerwałem jej- My? Jakie my? Oprócz ciebie tu nie ma nikogo kto chce być
na diecie. Ja się sobie podobam- powiedziałem.
- Oj nie,
nie mój drogi to będzie dla NASZEGO zdrowia, z resztą jeśli chcesz abym schudła
to musisz mi w tym pomóc- wystawiła mi język.
- Ale ja
wcale nie powiedziałem tego. Podobasz mi się taka jaka jesteś.
- Ktoś tu
się ciebie pytał o zdanie? Jak nic nie zrobię to zaraz nie zmieszę się w żadne.
Przymrużyłem
oczy.
- Dobra-
zgodziłem się.
- Serio? Zgadzasz
się?- totalnie nie spodziewała się tego. Uwielbiałem to jak robiła taka minę, a potem TEN uśmiech na twarzy. Mógłbym nawet
miesiąc nie jeść, żeby tylko go zobaczyć.
- Ale
naprawdę ci się podobam.. taka?
- Gdybyś nie
powiedziała, że SĄ za małe to bym nawet nie zauważył.
- Och..
jesteś taki kochany- podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach. Przejechała
dłońmi po moich włosach. Cmoknęła mnie w czubek nosa.- To co zaczynamy od
sałatki na kolację?- wstała i energicznym krokiem udała się do kuchni.


----------------------------------------------------------
- No nie
wiem czy to jest dobry pomysł..
- Na pewno
ci się spodoba.
- Ale to
boli..
- nie tak
bardzo jak ci się wydaje.
- ale boli
- Trochę,
przyzwyczaisz się.
- Będziesz
mnie trzymał za rękę?
- Nawet za
nogę jeśli będziesz chciała.
- A jeśli mi
się nie spodoba.
- Jestem
pewny, że będzie piękny.
- Dobra to
zgoda.
Westchnąłem.
W końcu. Od 2 tygodni namawiam Sophie na zrobienie sobie tatuażu. Widać w jej
oczach, że się bała, ale z drugiej strony bardzo go chciała. Widziałem jak
patrzyła na moje tatuaże. Kręciło ją to. Dotarliśmy do studia. Sophie była
zdecydowana co chce. Od kiedy pamiętam mówiła, że sobie taki zrobi, Lae jakoś
nigy nie było okazji ku temu. Ostatnio zacząłem drążyć temat, bo widziałem, że
ją co raz bardziej korci. Przywitałem się z tatuażystom. Zdziwiła się, że ni ja
chcę tatuaż tylko Sophie. Była nie za wysoką dziewczyną i bardzo niewinnie
wyglądającą wiec to musiało wyglądać śmiesznie, że ona robi sobie tatuaż. Sophie
usiadła na krzesełku. Mike- tak miał na imię przygotowywał igły i tusz.
- Wszystko
będzie dobrze. Oddychaj spokojnie- próbowałem ja uspokoić. Widziałem, ze się
denerwuje. Trzymałem ja przez cały czas za rękę.
- Tttak.
Kiedy
wszystko było gotowe Mike nachylił się na ręką Sophie, bo nadgarstku robiła
sobie tatuaż. Kiedy igły spotkały się ze skórą Sophie mocną ścisnęła moja dłoń
i zacisnęła powieki. Jednak nie wydała żadnego dźwięku. „dobra dziewczynka”
pomyślałem. Po chwili rozluźniła uścisk. Nieznacznie, Lae widać, że się już przyzwyczaiła.
Po kilku minutach było skończone.
- O kurna!- pisnęła
gdy zobaczyła na dzieło na swoim nadgarstku. Wstała i wpatrywała się.
- Podoba
się?- zapytałem. Objąłem ja w talii.
- Taak..-
powiedziała jakby była nieobecna. Widziałem, że się jej bardzo podoba.- Nawet
nie było tak strasznie jak podejrzewałam.
- Jasne.
- Co?
- Nic..-
spojrzałem na nią. Była taka urocza.
- Coś ci się
nie podoba Haroldzie Edwardzie Styles?!- zachichotałem.
- Nie nic.
Tylko nie ja zamykałem oczu aby nie widzieć igieł.
- Pewnie nie
byłeś lepszy. Dzięki wiesz, dobry z ciebie chłopak nie ma co.- wydęła usta.
Obraziła się.
- Och no weź
nie bądź zła. Sam ja miałem pierwszy to mnie Zayn za rękę trzymał..- tylko na
to czekała.
- Ha!-
krzyknęła tryumfalnie- Taki z ciebie odważniak co?
- Nie wierzę,
że to powiedziałem..
- No to jesteśmy
kwita.- uśmiechnęła się do mnie. Była taka piękna, a te dołeczki, które
pojawiały się na jej policzkach dodawały jej czegoś wyjątkowego. Kto by
pomyślał, że zrobiła sobie tatuaż. Lekko się pochyliłem. Potarłem nasze nosy o
siebie i lekko pocałowałem w usta.



-------------
Ta dam! Jak
widzicie nie jest to zwykły rozdział. Tylko taka „seria z życia Harrego i
Sophie”. Będzie się pojawiać co jakiś czas. Na razie problem za małych spodni i
tatuażu. Następnym razem będą gdzieś indziej.
Mam nadzieję,
że się spodobało.
Dziękuję za
te 2 komentarze pod poprzednim postem. I proszę o kolejne!
To do następnego
razu!
Ania xx
P.S. Mam
nadziej, że podoba wam się nowy wygląd J















