czwartek, 16 maja 2013

'Little things'


-Nie, nie, nie. To nie może być prawda..- zrezygnowana Sophie usiadła na środku salonu na dywanie.
- Co się stało?- zapytałem.
- Co się stało? CO się stało? Chyba moje spodnie się stały..
-Hmm?- nie bardzo zrozumiałem o co jej chodzi. Podniosłem wzrok znad książki, którą czytałem.
-Za małe.. rozumiesz co to znaczy?! Moje ulubione rurki.. nie mieszczę się w nie.. Ten głupi zamek się nie chce zapiąć!- fuknęła i szarpnęła za niego jakby on był wszystkiemu winien.
Lekko zachichotałem.
-Serio, Sophie?
- Tak- wyszeptała. Wstała i znowu zaczęła się siłować z zamkiem.
- Nie dramatyzuj..- zacząłem delikatnie. Widząc jej minę zobaczyłem całą paletę emocji od złości po frustrację.
- Nie dramatyzuj phi!- powtórzyła.- Jak byś był na moim miejscu.. a zresztą.- westchnęła.- Moje ulubione rurki.- uniosła ręce do góry na znak, że się poddaje.
- Sophie- spróbowałem jeszcze raz.- Przecież to nie koniec świata- Ale zamiast ją uspokoić to jeszcze bardziej rozdrażniłem.
-Nie koniec świata?! Ja nawet nie wiem kiedy to się stało..- załamała ręce i ponownie usiadła na podłodze.
- Przecież masz inne spodnie, wiesz mi to nie przeszkadza- uśmiechnąłem się. Ona mi wysłała spojrzenie „Are you kidding me?”.
- W takim razie od dzisiaj przechodzimy na dietę, Danielle mi mówiła o takiej świetnej, zaraz do niej zadzwonię to się dowiem i..- Wstała cała rozpromieniona i zadowolona, że wpadła na ten genialny pomysł. No ja bym tego tak nie nazwał..
- Czekaj czekaj.- przerwałem jej- My? Jakie my? Oprócz ciebie tu nie ma nikogo kto chce być na diecie. Ja się sobie podobam- powiedziałem.
- Oj nie, nie mój drogi to będzie dla NASZEGO zdrowia, z resztą jeśli chcesz abym schudła to musisz mi w tym pomóc- wystawiła mi język.
- Ale ja wcale nie powiedziałem tego. Podobasz mi się taka jaka jesteś.
- Ktoś tu się ciebie pytał o zdanie? Jak nic nie zrobię to zaraz nie zmieszę się w żadne.
Przymrużyłem oczy.
- Dobra- zgodziłem się.
- Serio? Zgadzasz się?- totalnie nie spodziewała się tego. Uwielbiałem to jak robiła taka minę,  a potem TEN uśmiech na twarzy. Mógłbym nawet miesiąc nie jeść, żeby tylko go zobaczyć.
- Ale naprawdę ci się podobam.. taka?
- Gdybyś nie powiedziała, że SĄ za małe to bym nawet nie zauważył.
- Och.. jesteś taki kochany- podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach. Przejechała dłońmi po moich włosach. Cmoknęła mnie w czubek nosa.- To co zaczynamy od sałatki na kolację?- wstała i energicznym krokiem udała się do kuchni.


----------------------------------------------------------


- No nie wiem czy to jest dobry pomysł..
- Na pewno ci się spodoba.
- Ale to boli..
- nie tak bardzo jak ci się wydaje.
- ale boli
- Trochę, przyzwyczaisz się.
- Będziesz mnie trzymał za rękę?
- Nawet za nogę jeśli będziesz chciała.
- A jeśli mi się nie spodoba.
- Jestem pewny, że będzie piękny.
- Dobra to zgoda.
Westchnąłem. W końcu. Od 2 tygodni namawiam Sophie na zrobienie sobie tatuażu. Widać w jej oczach, że się bała, ale z drugiej strony bardzo go chciała. Widziałem jak patrzyła na moje tatuaże. Kręciło ją to. Dotarliśmy do studia. Sophie była zdecydowana co chce. Od kiedy pamiętam mówiła, że sobie taki zrobi, Lae jakoś nigy nie było okazji ku temu. Ostatnio zacząłem drążyć temat, bo widziałem, że ją co raz bardziej korci. Przywitałem się z tatuażystom. Zdziwiła się, że ni ja chcę tatuaż tylko Sophie. Była nie za wysoką dziewczyną i bardzo niewinnie wyglądającą wiec to musiało wyglądać śmiesznie, że ona robi sobie tatuaż. Sophie usiadła na krzesełku. Mike- tak miał na imię przygotowywał igły i tusz.
- Wszystko będzie dobrze. Oddychaj spokojnie- próbowałem ja uspokoić. Widziałem, ze się denerwuje. Trzymałem ja przez cały czas za rękę.
- Tttak.
Kiedy wszystko było gotowe Mike nachylił się na ręką Sophie, bo nadgarstku robiła sobie tatuaż. Kiedy igły spotkały się ze skórą Sophie mocną ścisnęła moja dłoń i zacisnęła powieki. Jednak nie wydała żadnego dźwięku. „dobra dziewczynka” pomyślałem. Po chwili rozluźniła uścisk. Nieznacznie, Lae widać, że się już przyzwyczaiła. Po kilku minutach było skończone.
- O kurna!- pisnęła gdy zobaczyła na dzieło na swoim nadgarstku. Wstała i wpatrywała się.
- Podoba się?- zapytałem. Objąłem ja w talii.
- Taak..- powiedziała jakby była nieobecna. Widziałem, że się jej bardzo podoba.- Nawet nie było tak strasznie jak podejrzewałam.
- Jasne.
- Co?
- Nic..- spojrzałem na nią.  Była taka urocza.
- Coś ci się nie podoba Haroldzie Edwardzie Styles?!- zachichotałem.
- Nie nic. Tylko nie ja zamykałem oczu aby nie widzieć igieł.
- Pewnie nie byłeś lepszy. Dzięki wiesz, dobry z ciebie chłopak nie ma co.- wydęła usta. Obraziła się.
- Och no weź nie bądź zła. Sam ja miałem pierwszy to mnie Zayn za rękę trzymał..- tylko na to czekała.
- Ha!- krzyknęła tryumfalnie- Taki z ciebie odważniak co?
- Nie wierzę, że to powiedziałem..
- No to jesteśmy kwita.- uśmiechnęła się do mnie. Była taka piękna, a te dołeczki, które pojawiały się na jej policzkach dodawały jej czegoś wyjątkowego. Kto by pomyślał, że zrobiła sobie tatuaż. Lekko się pochyliłem. Potarłem nasze nosy o siebie i lekko pocałowałem w usta.



-------------
Ta dam! Jak widzicie nie jest to zwykły rozdział. Tylko taka „seria z życia Harrego i Sophie”. Będzie się pojawiać co jakiś czas. Na razie problem za małych spodni i tatuażu. Następnym razem będą gdzieś indziej.
Mam nadzieję, że się spodobało.
Dziękuję za te 2 komentarze pod poprzednim postem. I proszę o kolejne!
To do następnego razu!
Ania xx

P.S. Mam nadziej, że podoba wam się nowy wygląd J

czwartek, 2 maja 2013

"One of these days"


Obudziłam się w jego ramionach. Wtuliłam się mocniej w jego tors i zaciągnęłam zapachem. Był jak narkotyk. Zawsze budziłam się przed nim, dlatego zawsze wsłuchiwałam się jego bicie serca i miarowych oddechów. Kiedyś powiedział: „ To serce należy do ciebie. Zawsze.”  Każdego ranka przypominałam sobie te słowa i ciepło rozpływało się po całym moim ciele. To uczucie gdy chłopak, którego kochasz leży koło ciebie, śpi, kocha ciebie „oddał” ci swoje serce. Dzisiaj była sobota więc mogłam sobie pozwolić na wylegiwanie w łóżku. Normalnie ja byłabym na uczelni, a on na jakimś wywiadzie albo po prostu na mieście aby się pokazać. Taka praca. Życie w tak popularnym zespole nie było łatwe. Tym bardziej bycie dziewczyną jednego  z nich. Nie wiem dokładnie ile tak leżałam i słuchałam. W końcu się obudził i wymamrotał:
- Ile razy ci mówiłem, że jak się na mnie patrzysz to się budzę..- wiedziałam, że nie mówi tego jako wyrzuty tylko nabijał się ze mnie, bo zawsze gdy śpimy razem i jest wolne to ja potrafię leżeć długo leżeć i wpatrywać się w niego.
- Nie mogłam się powstrzymać- uśmiechnęłam się- Dzień dobry kochanie!
- Dzień dobry- przetarł oczy i pocałował mnie w usta. Głupio to zabrzmi ale był taki cieplutki. – Która godzina?
- Coś po 11.
- aha.. Czekaj już późno.. !
- Jest sobota, głuptasie.
- No tak!- zanurzył głowę w poduszkę- Jak dobrze, że dzisiaj sobota… mmm- zamruczał. Popatrzył na mnie jednym okiem i się uśmiechnął jakby nadal nie wierzył, że ja tu jestem. Zawsze mówi: „ Nigdy w to nie uwierzę, że taki anioł jak ty jest i chce być ze mną”.
-  Chodź, zrobię nam śniadanie.- mówiąc śniadanie miałam na myśli jajecznicę. Nic lepszego nie potrafiłam zrobić, zresztą podobno moja jajecznica jest najlepsza na świecie.
- Nieee. Nie ruszam się stąd i ty też stąd nigdzie nie pójdziesz- mówiąc to ręką złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Ja nie mając wyboru przytuliłam go i pocałowałam w policzek.
- No jasne i będziemy tu głodować, tak?
- Czemu nie?- zapytał robiąc przy okazji niewinną minkę. Wyglądał wtedy jak szczeniak, który chce żeby go pogłaskano. Wtedy wymiękłam, bo uwielbiam gdy to robi.
- W takim razie przeleżymy tu cały dzień?
- Czemu nie?
- Pfff- westchnęłam. Leżeliśmy obróceni do sobie przodem On zaczął się bawić moimi włosami. Potem jego palce przeniosły się na mój kark. Co wywołało u mnie ciarki. Następnie zaznaczył nie widzialną linię wzdłuż mojego kręgosłupa i skończył lekkim dźgnięciem mnie w bok. Wiedział doskonale, że mam straszne łaskotki, więc  podskoczyłam. Powodując, że o mały włos byśmy  spadli z łóżka.  Widząc moją minę powiedział:
- Dobra, dobra poddaję się chodź zjedzmy to śniadanie.
- Ha!- krzyknęłam tryumfalnie.
- Nie ciesz się tak szybko.- wstał z łóżka. Był w samych bokserkach, które wisiały na nim bardzo nisko. Miał idealnie wyrzeźbioną klatkę piersiową. Odwrócił się na pięcie i skierował do łazienki. Każdy jego ruch powodował, że było widać wszystkie jego mięśnie. Usłyszałam szum wody. Leżałam tak przez chwilkę. W końcu postanowiłam zrobić nam śniadanie. Gdy stałam przy patelni i mieszałam poczułam zimne kropelki na moim karku. Następnie jak pies potrząsł głową tak abym była cała mokra. Cały on. Gdzie kol wiek byśmy nie byli a on wraca mokry zawsze „wyciera” się o mnie.
- Co tam? Zimno?- usłyszałam jego chichot. Dmuchnął w kropelki powodując, że na moim karku pojawiła się gęsia skórka. Jego ciepłe dłonie spoczywały na moich biodrach a głowę oparł na moim ramieniu- Ładnie pachnie, wiesz?
- Taa idź już lepiej stąd mokra poczwaro bo dostaniesz łyżką i nie dostaniesz śniadanie!- w tym momencie obróciłam się o 180 stopni.
- Dobra, dobra już znikam- pocałował mnie w czubek nosa i szybkim ruchem usiadł na krześle.
Ja w tym momencie dokończyłam robienie jajecznicy i podałam.
- Dziękuję, słoneczko ty moje- powiedział pieszczotliwie.
- Już się tak nie podlizuj.
Gdy skończyliśmy jeść i wszystko posprzątałam, poszłam do salonu. Siedział tam i oglądał telewizję. Taka gwiazda, a jak ma dzień wolny to od razu normalnieje i ogląda te głupoty w TV. Nie wiele się namyślając podeszłam do niego i usiadłam okrakiem na nim. Już telewizor poszedł w zapomnienie. Dłonie wplotłam w jego włosy. Uwielbiał to. Kiedyś gdy byliśmy parą może od kilku dni powiedział: „ Uwielbiam gdy mnie ktoś głaszcze po włosach, a szczególnie gdy ty to robisz”.  Przymknął oczy i rozkoszował się chwilą. Rzadko mieliśmy takie chwile dla siebie, taki dzień jak ten. Często nie było go w domu. Tęskniłam za nim wtedy, ale wiedziałam, że wróci. Powiedział: „ Nie ważne gdzie bym był, nie ważne jak długo mnie nie będzie w domu, nie ważne ile osób spotkam. Zawsze będę przy tobie, zawsze będę o tobie myśleć i zawsze będziesz tą najważniejszą”.  Przybliżyłam się do jego twarzy, że stykaliśmy się nosami. Wyszeptałam:
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham.
Uwielbiałam to w jaki sposób to mówi. Pocałowałam go. Najpierw delikatnie, ale domagał się czegoś więcej, wiec pogłębiliśmy pocałunek. W pewnym momencie przygryzłam jego dolna wargę. Cicho jęknął.
- Jesteś niesamowita. Ładnie wyglądasz w tej mojej koszuli- poruszał brwiami. Teraz sobie uświadomiłam, że faktycznie miałam na sobie jego koszulę. Była za duża i sięgała mi za pupę. Zaśmiałam się. – A teraz mi nie przeszkadzaj, bo oglądałem ciekawy program- podniósł mnie i posadził obok siebie. Czasami się zastanawiam skąd u niego tyle siły- Dziękuję.- z wymalowaną satysfakcją na twarzy wrócił do oglądania programu. A ja za wszelka cenę próbowałam mu w tym przeszkodzić. Zachowywaliśmy się jak dzieci max. 6 lat. On mnie łaskotał ja krzyczałam żeby mnie puścił, biegałam po całym pokoju z pilotem, a on mnie gonił. W końcu totalnie zmęczeni opadliśmy na kanapę.
- Głodna jesteeeeem!- zawyłam.
- Ja teeeeeeeeż- odpowiedział tym samym.
Nastąpiła cisza. Żadnemu z nas nie chciało się ruszyć. Aby zjeść obiad musieliśmy:
a) wyjść do restauracji
b) jedno musi pójść do sklepu po gotowe danie
c) zrobić cos co jest w domu
d) zamówić coś
Żadna opcja nam nie pasowała. Pozostało tylko siedzieć i czekać aż któreś z nas się ruszy.
-Ok. rozumiem Jako facet muszę zadbać o jedzenie wiem, wiem.- po czym wstał i złapał telefon zadzwonił do pizzerii i zamówił nasza ulubioną pizzę. Oczywiście nie obyło się bez chlapania sosem, podkradania kawałków kurczaka. Po zjedzonej pizzy poczułam się senna i położyłam się na kanapie, a on koło mnie. Wtuliłam się w niego, objął mnie swoim silnym ramieniem. W jego ramionach czułam się bezpiecznie. Zasnęliśmy opatuleni kocem. Zawsze gdziekolwiek jesteśmy w hotelu, domu czy jeszcze gdzieś indziej i jest możliwość śpimy razem po obiedzie. Taki jakby rytuał. Gdy się obudziłam już się robiło ciemno.
- Wstawaj!- dźgnęłam go w bok.
- Zaraz
- Ej! Przecież idziemy na kolację, obiecałeś..- powiedziałam błagalnym tonem. To była nasza kolejna „tradycja”, że chodzimy wieczorami na kolacje do różnych restauracji.
- No już, już- powiedział niechętnie. Zwlókł swoje zwłoki z kanapy i poczłapał do garderoby. Ja zajęłam łazienkę. Gdy wyszłam z pod prysznica usłyszałam jak się dobija.
- No weź mnie wpuuuuść!- otworzyłam drzwi.
- Spokojnie, kochanie.- uśmiechnęłam się. I wróciłam do rozczesywania włosów.
- Nigdy nie pojmę tego po co tam tak długo siedzisz.
Teraz czekała mnie najgorsza część na świecie.. wybranie stroju. Powiedział kiedyś: „ Nawet jeśli założysz worek po ziemniakach i tak będziesz najpiękniejsza”. Kiedyś nawet chciałam to zrobić, ale zrezygnowałam, ponieważ cały świat by to zobaczył. To nie byłoby fajne..
- To która? Ta zielona? Czy legginsy i fioletowa bluzka?
- To może legginsy i ta fioletowa..- powiedział niepewnie
- Dobrze to założę zieloną sukienkę- wyszczerzyłam się do niego.
W końcu wyszliśmy. Udaliśmy się do naszej ulubionej restauracji. Nie obyło się beż spotkania fanek i paparazzi ale ja już do tego przywykłam. Uśmiechałam się do obiektywu. Niektórzy udają, że są szczęśliwi ja nie musiałam. To był naprawdę udany wieczór nawet cały dzień! Powiedział kiedyś: „ Mam nadzieję, że nie będziesz żałować żadnego dnia spędzonego ze mną i cieszyć każdym następnym”.
Wróciliśmy do naszego mieszkania i poszliśmy wtuleni w siebie spać.

---------------------------
Czeeeeeeść! Wracam z nowym opowiadaniem! Jak zuważyliście/łyście, że jest ono inne niż wszystkie. Nie podanego imienia ‘jego’ i ‘jej’. Chodziło o to aby sobie łatwiej wyobrazić taką sobotę z członkiem 1D. Mam nadzieję, że mi się udało choć nie jestem z tego zadowolona.. Napiszcie w komentarzach o kim jako pierwszym pomyślałyście (zakładam, że raczej więcej dziewczyn to czyta). ;)
Wiem długo mnie nie było, ale w końcu się udało! Cieszycie się?
@ann_ladybird xx

wtorek, 9 kwietnia 2013

Informacja

Przepraszam, że ostatnio nic nie dodaję, ale za 2 tygodnie mam egzaminy gimnazjalne i powiedzmy, że sie uczę. Dlatego do egzaminów nic nie dodam, ALE obiecuję jak to przeżyję to będę pisać i dodawać. Także spokojnie nigdzie sobie nie poszłam :) xx














Takie tam fotki dla umilenia czasu :3

czwartek, 28 marca 2013

'Over again' dodatek specjalny


Zanim zaczniecie czytać oglądnijcie to i patrzcie na reakcję Harrego (jakby ktoś nie widział filmiku wcześniej)
--------------------------
~Kilka miesięcy później~
- Harry..
-Co się stało skarbie?
-Wody..
- Chcesz wody?
-Nie..
-Soku, shake’a, cokolwiek pójdę do sklepu jeśli chcesz.
-Nie, nie to.
-To co się dzieje kochanie?
-Odeszły! Wody mi odeszły Harry! Ja zaczynam rodzić!- W końcu udało mi się wysłowić. Harry już był wyczulony na moje zachcianki latał po wszystko do sklepu. Teraz też chciał pójść, ale nie tym razem :D
- Serio? Kate? O mój Boże! Dobra tylko spokojnie oddychaj głęboko- mieliśmy to przećwiczone, chodziliśmy na kurs. Hazza biegał od pokoju do pokoju i zbierał potrzebne rzeczy. Mimo iż już wszystko było spakowane to i tak panikował. Ja się czułam nadzwyczajnie dobrze. Tylko słyszałam głośne tupanie i krzyki typu ‘ Spokojnie już wyjeżdżamy, oddychaj głęboko!’.
- Chodź Kate- mówiąc to Harry pomógł mi założyć kurtkę, buty i wyszliśmy z domu. Gdy schodziliśmy po schodach lokowaty biegał wokół mnie jak jakiś piesek kiedy się cieszy, że widzi swojego właściciela, ale Harry biegał z przejęcia. Pomagał mi zejść ze schodów, przytrzymywał mnie. Pewnie gdyby mógł to by za mnie urodził. W końcu zeszliśmy do auta, ostrożnie wsiadłam, odpalił silnik i ruszyliśmy.
Przez cały czas Harry albo trąbił, wrzeszczał na innych kierowców, mówił do mnie, oddychał głęboko, aby mnie zmotywować. W końcu udało nam się dojechać. Wyskoczył z auta i pobiegł z prędkością światła do szpitala. Pielęgniarki przybiegły po mnie z wózkiem i pojechaliśmy na porodówkę.
Po kilku godzinach na świat przyszedło na świat nasze pierwsze dziecko. Do ostaniej chwili nie chcieliśmy wiedzieć płci dziecka. Kiedy już zważyli, umyli, stwierdzili, że jest zdrowe itd. Podali mi dzieciątko. Było najpiękniejszym noworodkiem jakie kiedykolwiek widziałam. Kolor oczu, nosek, rysy twarzy i nawet jak się później okazało dołeczki odziedziczył po tacie. Po mnie niewiele, kolor włosów i kształt oczu. Po chwili dołączył do mnie Harry (nie chciał patrzeć, bo jak mówił jest bardzo wrażliwy). Taka prawda, że pewnie by zemdlał gdyby miał przeciąć pępowinę.
Gdy zobaczył twarzyczkę zamarł i po policzkach spłynęły mu łzy.
- Mogę?- wystawił ręce.
Podałam mu nasze dziecko. Ja też zaczęłam płakać ze wzruszenia.
- I co?- zapytał.
- Chłopiec- uśmiechnęłam się.
- Jesteś najpiękniejszym mężczyzna jakiego kol wiek w życiu spotkałem- wyszeptał poczym go przytulił i pocałował.- Kate dobrze się spisaliśmy.
- No jasne.
- Zadzwoniłem do wszystkich powinni tu za niedługo być.

~Kilka godzin później~
Do szpitala przyjechali: moja mama, mama Harrego, Louis, Niall, Liam, Zayn, Danielle, Eleonor, Perrie. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że jest to najpiękniejsze dziecko jakie widzieli. Każdy nie mógł się napatrzeć. W końcu ktoś zapytał:
- To jakie imię wybraliście?
Spojrzałam na Harrego . Kiedyś podjęliśmy decyzję i nikomu tego nie mówiliśmy. Zabrałam głos.
- Jednogłośnie z Harrym stwierdziliśmy, że nasze pierwsze dziecko będzie się nazywało… LOUIS LIAM STYLES!
Zapadła cisza, bo każdy przetwarzał informację. W końcu Louis i Liam się obudzili i zaczęli wykonywać taniec szczęścia. Wycałowali mnie i Harrego. Na co reszta stwierdziła, że muszę urodzić co najmniej 3 dzieci, bo Niall, Zayn, Danielle, Eleonor i Perrie też chcieli. Oczywiście Niall z Zaynem się ‘pokłócili’, którego imię będzie pierwsze i wygrał Niall. Ja z Harrym obiecaliśmy, że się postaramy. W końcu Louis Jr. (jak go nazwał dumny Lou) usnął więc dumne babcie, ciocie i wujkowie postanowili nam nie przeszkadzać. Harry został, ale pielęgniarka do wyrzuciła, bo stwierdziła, że potrzebuję spokoju.
- I co Loulou? Jak ci się podoba nasza rodzinka? Zwariowana co nie? Wiem, że ich pokochasz, bo oni już ciebie pokochali.

~Następny dzień~
- Dzieeeeeń dobry!- obudził mnie czyjś okrzyk. Był to Nick Grimshaw. Za nim do pokoju wszedł Harry. - Jak tam Louis Styles?
- Bardzo dobrze.. Nick co ty tu robisz i która jest godzina?
- Coś po 6.
Popatrzyłam na Harrego zdziwiona. On tylko pokiwał głową ‘to nie ode mnie zależało’.
- Postanowiłem z tąd nadawać mój program, bo nie mogłem sobie odpuścić takiej okazji mój mały Harry ojcem! No kto by pomyślał- powiedział szybko Nick
- No dobra Grimmy tylko jak chcesz tu..
- Spokojna głowa już wszystkim się zająłem i zaraz zaczynamy!
I tak przez kilka godzin w moim pokoju było studio, Louis był w centrum zainteresowania. Nick gadał i gadał i gadał. Ale jak to on. Przeprowadził z Harrym ze mną i nawet próbował z Loulou (ale ten tylko poślinił mu mikrofon) wywiad. Już cały świat wiedział, że urodziłam. Kiedy Nick skończył podziękował, zwinął wszystko i poszedł, bo nie chciał nam przeszkadzać.
- Uff- westchnęłam
- Uff- zawtórował mi Harry. Widać było, że był zupełnie niewyspany.- Wiesz jaki jest Nick. Nie mógł odpuścić.
- Spokojnie. Wszystko gra.
- Kate zrobimy sobie zdjęcie z naszym synkiem?
- No jasne.
 Harry wyciągnął z kieszeni iPhona, podałam mu mojego i zrobił naszej rodzince zdjęcie. Po czym dodał na twittera: „Poznajcie mojego pierworodnego. Najpiękniejszego Louis’a Liama’ Styles’a <3” Nie mogłam być gorsza też dodałam fotkę na twittera: „O to mężczyźni mojego życia Harry i Louis Styles xx” .
Po kilku dniach wyszłam ze szpitala i zaczęliśmy z Harrym nowe, wspaniałe, zwariowane życie.
KONIEC




---------
Tadammm! To już koniec opowiadania ‘Over again’! Dzięki temu, że jeden komentarz został dodany i jedna osoba do mnie napisała na TT dodałam dodatek specjalny. Mam nadzieję, że spodobało wam się to co napisałam.
Ale to nie koniec. Będę dodawała jednoparty :)
Dziękue za tyle wyświetleń (prawie 500), 4 komentarze (…), dobre słowo na TT.
Jakieś pytania? To już wiecie: @ann_ladybird  ;) xxx

P.S. Wiem, że to jest Baby Lux, ale innych zdjęć Harrego z małym dzieckiem nie posiadam x

czwartek, 14 marca 2013

'Over agian' Rozdział 6


Następnego dnia wszyscy wyruszyliśmy do szpitala. Obchodzili się ze mną jak z jakiem.  Nawe,t co było bardzo dziwne Niall chciał się ze mną podzielić jedzeniem, bo skoro jem za dwóch..
Po prawie godzinie spędzonej w dusznym samochodzie mimo iż, była włączona klimatyzacja to mnie trochę mdliło dojechaliśmy do szpitala do Harrego. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, bo wczoraj to on raczej nie za bardzo kontaktował. Doszliśmy pod pokój Hazzy.
- Uff- sapnął Lou- Gotowa?- zapytał.
- Tak- powiedziałam lekko niepewna.
Zayn otworzył drzwi i weszli najpierw chłopcy. Od razu usłyszałam głos Harrego. Słychać było, że jest słaby, ale ucieszył się z widoku chłopaków. Ja się schowałam na Liamem.
- Cześć chłopaki!- rozglądnął się, ale mnie nie zauważył i posmutniał.
- Cześć Harry- powiedzieli wszyscy jednocześnie.
-  Uprzedzając wasze pytania, czuje się lepiej, ale mogłoby być lepiej.. no wiecie- spuścił wzrok.- miałem wczoraj fajny sen no tak, to co tam u was?
- Wiesz Harry..- zaczął Louis- właściwie to.. – jednak nie dane mu było skończyć, bo ja mu przerwałam.
- Nie był sen Harry ja tu była i jestem naprawdę- jak usłyszał mój głos podskoczył chyba się tego nie spodziewał.
- Kate?
- Tak Harry- usiadłam na łóżku i wzięłam jego dłoń. Reszta chyba zrozumiała, że powinni wyjść i ulotnili się niczym ninja.
- Ty tu byłaś naprawdę? To mi się nie śniło?- zapytał.
- Tak Harry ile razy mam ci to powtarzać?- zaśmiałam się.
- Dużo, bo nie uwierzę
- A jednak. Jest jeszcze coś..
- Hmm?- nie spuszczał wzroku ze mnie. Zachowywał się jakby mnie pierwszy raz widział, ale ja też w sumie nie mogłam się napatrzeć.
- Bo jak by ci to tu powiedzieć….- odetchnęłam- Jestem w ciąży- widząc jego oczy, które zrobiły się dwa razy większe szybko dodałam- z tobą oczywiście.
- Będę tatą? Ty mamą? Będziemy rodzicami? Taaaaaaaaaak! *głośny okrzyk radości* zawsze o tym marzyłem! Kate to cudownie!- i pocałował mnie czule w usta.

Po południu kiedy nas pielęgniarki wykopały ze szpitala pojechaliśmy Do mieszkania Louisa.
- Kate?- zapytał Liam
- Tak?
- Jeśli mogę zapytać to gdzie ty spałaś przez ten cały czas?
- Oh.. No u znajomego…
- Aha- powiedział z miną typu ‘ if you know what i mean’.
Wtedy sobie przypomniałam o Joshu.
- Wiecie co zanim coś powiecie to możecie coś dla mnie zrobić?
- No jasne- odpowiedzieli zgodnie.
- Pojedziecie ze mną do niego po moje rzeczy?
Nie minęło 5 minut, a już wszyscy siedzieli w aucie. Ja robiłam za pilota wycieczki, bo nikt nie wiedział gdzie jest ulica przy, której znajduje się mieszkanie Josha. W końcu dotarliśmy i weszliśmy na klatkę schodową. Z lekko trzęsącymi się rękami zapukałam do drzwi.
- Kto ta..- powiedział Josh otwierając drzwi, ale nie skończył bo go zatkało gdy zobaczył mnie towarzystwie 4 dorosłych facetów.- Katę? Co ty tu robisz?
- Przyszłam po rzeczy mogę?- nie słysząc odpowiedzi Josha ja, Louis i Nialler weszliśmy do środka i zaczęliśmy pakować moje rzeczy. To znaczy ja łaziłam wszędzie i mówiłam gdzie co jest przy okazji zbierając jakieś drobiazgi. Z Joshem został Liam i Zayn tak dla bezpieczeństwa co wcześniej ustaliliśmy. Po kilku minutach już wszystko było gotowe i ruszyliśmy ku wyjściu. Mijając Josha bąknęłam ‘dziękuje i przepraszam’. Na ułamek sekundy popatrzyłam się w jego oczy, ale nic nie mogłam wyczytać z nich, bo był chyba jeszcze za bardzo zaskoczony tą całą sytuacją. Wsiedliśmy do auta i odetchnęłam z ulgą. Mogłam powiedzieć, że rozdział pod tytułem Josh został zamknięty.
- Z kąd ty go wytrzasnęłaś Kate?- zakpił Louis- Jakiś taki mało mówny był hehe
- Oj daj mu spokój Lou, pomógł mi więc siedź cicho i prowadź, bo zgłodniałam.
Na co Niall odpowiedział:
- Kate wiesz, że ja też, to pakowanie strasznie było męczące.

~ Tydzień później~
W końcu wypuścili Harrego i w końcu mogliśmy się nacieszyć sobą. Harry nie gadał o niczym innym tylko naszym dziecku.  Już planował wielkie remonty w domu.  Ja dopiero w tedy sobie uświadomiłam, że to dziecko jest naprawdę i co się z posiadaniem takowego wiąże. Jednak próbowałam o tym nie myśleć tylko cieszyć się tym, że jesteśmy z Harrym znowu razem. Mimo iż chciał przenosić góry był na tyle osłabiony, że nie wychodził z łóżka, a ja się nim opiekowałam co wywoływało i niego wyrzuty sumienia.
Któregoś dnia biorąc od niego naczynia po obiadku, który mu przygotowałam Harry nie pozwolił mi wziąć tych talerzy, ale jakoś złapał mnie tu i ówdzie, że leżałam na nim. Nasze nosy się prawie stykały. –Kate.. Planowałem to od dawna- mówił- Nigdy nie wiedziałem jak ci to powiedzieć, zawsze nam coś przeszkadzało. W głowie układałem tysiące scenariuszy, więc wybacz mi, że nie jesteśmy teraz w jakieś restauracji na romantycznej kolacji. Do rzeczy, Kate- w tym momencie wyciągnął pudełeczko pod mój nos, więc nie wiele widziałam- Czy chciałabyś może zostać moją na zawsze?
- Harry?- odczekałam sekundę i powiedziałam- No jasne, że tak i go pocałowałam. Jednakże ta pozycja, w której się znajdowałam było mało wygodna więc położyłam się obok Harrego
- Zgadzasz się? Naprawdę? Dziękuję!
- Nie ma za co.
- Głupio mi wiesz?
- Czemu?
- Bo ty mi tu gotujesz dbasz o mnie, a ja leżę i nic nie robię- zrobił smutną minę.
- Harry, skoro będę twoja na zawsze to obiecuję ci, że będziesz miał dużo okazji na to aby mi się odwdzięczyć. Pamiętaj wybaczyłam ci, ale nie zapomniałam, więc kochany mój, będziesz się musiał nieźle postarać, abym zapomniała, ale- uciszając go bo już się wyrywał, aby mi odpowiedzieć- najpierw wyzdrowiejesz- uśmiechnęłam się.
- Jesteś wspaniała. Kocham cię

“Said I’d never leave her cause her hands fit like my T-shirt,
Tongue tied over three words, cursed.
Running over thoughts that make my feet hurt,
Bodies intertwined with her lips

Now she’s feeling so low since she went solo
Hole in the middle of my heart like a polo
And it’s no joke to me 
So can we do it all over again?

If you’re pretending from the start like this, 
With a tight grip, then my kiss
Can mend your broken heart
I might miss everything you said to me
And I can lend you broken parts
That might fit like this
And I will give you all my heart 
So we can start it all over again

Can we take the same road two days in the same clothes
And I know just what she’ll say if I make all this pain go
Can we stop this for a minute?
You know, I can tell that your heart isn’t in it or with it

Tell me with your mind, body and spirit
I can make your tears fall down like the showers that are British
Whether we’re together or apart
We can both remove the masks and admit we regret it from the start

You’ll never know how to make it on your own
And you’ll never show weakness for letting go
I guess you’re still hurt if this is over
But do you really want to be alone?”



-------------
Jest! Przeeeeeeepraszam, że tak długo mi to zajęło, ale szkoła niestety zabiera mi cenny czas na pisanie. To już będzie ostatni rozdział z tego opowiadanka. Jednakże.. Mogę dodać dodatek (masło maślane) jeśli pojawi się tutaj choć jeden komentarz i napiszecie do mnie na twitterze to DODAM DODATEK SPECJALNY! Cieszycie się? Mam nadzieję..
No to już tyle mój twitter to @ann_ladybird xoxo
Liczę na was! :)

środa, 27 lutego 2013

'Over again' Rozdział 5


Kate
- No co Harry?- krzyknęłam nie kontrolują emocji. Miał taki ton jakby umarł czy coś.
- No Harry jest w szpitalu.
- Co?- smarowałam chleb serkiem i jak to usłyszałam to nóż mi wypadł z ręki na podłogę.
- Wczoraj go znalazłem w mieszkaniu. I wylądował w szpitalu z powodu niedożywienia, odwodnienia, przemęczenia i Bóg wie jeszcze czego.. Co się tam dzieje?
- Ale jak to? Nie nic.
- No nie będę ci teraz tego tłumaczył.
- Gdzie?
- W szpitalu św. Tomasza, pokój nr 233 2 piętro.- rozłączyłam się i zostawiając wszystko tak jak było. Ubrałam szybko buty zarzuciłam na siebie płaszczyk i w biegu złapałam kluczyki do mojego samochodu.  Kiedyś poprosiłam Josha aby go tu przywiózł choć i tak go nie używałam. Szpital był stosunkowo niedaleko, ale Londyn i godziny szczytu. Samochody wszędzie, korek potwornie długi. Myślałam, że zaraz wyjdę z siebie i usiądę obok. To było najdłuższe pół godziny mojego życia. W końcu dotarłam, zaparkowałam i wybiegłam z auta. Po kilku metrach biegu dostałam zadyszki, ale jakoś się tym nie przejęłam (tak wiem nie powinno się biegać gdy się jest w ciąży, ale w tym momencie o tym nie pamiętałam). Pielęgniarka w recepcji wskazała mi kierunek pokoju, w którym znajdował się Harry. Ruszyłam tam, bieg po schodach był najgorszy. Kiedy dotarłam na 2 piętro na samym końcu zobaczyłam chłopaków. Lou stał, a reszta siedziała na ławeczce. Każdy był pochylony i miał twarze schowane w dłoniach. Chyba usłyszeli moje kroki, bo każdy się podniósł.
- Kate!- zawołał Louis. A ja rzuciłam mu się w ramiona. Zaraz Zayn, Liam i Niall dołączyli się do grupowego uścisku.
- Boo- szepnęłam przez zły, które teraz strumieniami płynęły mi po policzkach. Po chwili wszyscy mnie puścili.- To teraz, który mi wytłumaczy o co chodzi? Jak się czuje?
-  Stan stabilny. Będziemy mieć dużo czasu, aby o tym porozmawiać teraz idź do niego może się obudzi- powiedział Lou i otworzył mi drzwi do pokoju Hazzy.
Weszłam. Było ciemnawo, bo zasłony były zaciągnięte, ściany białe, wręcz upiorne. Na samym środku znajdowało się łóżko wokół którego było poustawiane jakieś przyrządy, o których nie miałam pojęcia do czego służą. A w łóżku leżał Harry. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak bladego i wychudzonego. Zebrało mi się na płacz. To wszystko się przeze mnie stało. Czułam się winna. Usiadłam na krzesełku stojącego obok łóżka i chwyciłam dłoń Harrego. Była lodowata. Teraz już zupełnie się rozkleiłam.
- Harry… Już dobrze jestem tutaj.. wszystko będzie ok….- mówiłam. W jednej chwili zapomniałam o wszystkim co się stało i dlaczego byłam na niego zła. Wybaczyłam mu. Byłam pewna, że nie zrobiłby mi tego nigdy świadomie. Uświadomiłam sobie, że nigdy nie przestałam kochać Harrego. Był całym moim życiem.
Nagle jego palce się poruszyły i lekko zamrugał. Przestraszyłam się.
- Kate? To ty?- powiedział bardzo cicho.
- Tak! Harry! To ja…
- O! Jak piękny sen szkoda, że to się nie dzieje naprawdę
- Hazz to nie sen ja tu jestem przy tobie- kolejne łzy spłynęły mi po policzkach.
-  To nie możliwe ona mnie porzuciła
- Harryyyy.- zawyłam- Jestem tu! Kocham cię słyszysz?! To nie jakiś cholerny sen!
- Serio? Kate to ty?- jego źrenice powiększyły się do wielkości pięciozłotówek.
- Tak! To ja! Harry spokojnie już jest dobrze- pogłaskałam go po policzku.
- Taaaaak- zamknął powieki i zapadł w sen.
Wstałam jak poparzona, aby wezwać lekarza. Kidy otworzyłam drzwi wpadłam na doktora. Nic nie powiedziałam tylko cała zaryczana wtuliłam się w Louisa.
- Co się stało? – zapytał spokojnym głosem.
- O-o-on m-myśłam że że t-to sennn- strasznie się jąkałam i dostałam czkawki. Zawsze mi się tak działo gdy za dużo płakałam.
- Ciiii spokojnie zaraz wszystko będzie dobrze- pogłaskał mnie po głowie. Nie wiem jak on to zrobił, ale od razu się uspokoiłam.
Po kilku minutach wyszedł lekarz i oznajmił, że stan pacjenta jest stabilny i za kilka dni powinien wyjść ze szpitala, ale będzie musiał dużo odpoczywać. Wszyscy uradowani tą wiadomością wstali i zwrócili swoje kroku ku wyjściu. Chłopaki spędzili tu cały dzień i byli zmęczeniu. Postanowili, że jutro rano wszyscy znowu tu przyjadą.
- Aha! Chłopaki!
- tak?- zapytali równocześnie.
- Chciałbym wam cos oznajmić…
- Co?
- Jestem… w ciąży!
- Co?!- mieli zszokowane miny, ale po kilku sekundach na ich twarzach pojawił się wielki uśmiech i rzucili się na mnie w celu wyprzytulania. Zaczęli śpiewać: ‘Baby born, baby born, będę wujkiem, będę wujkiem, fuck yeah!’. Po chwili Lou zapytał:
- Jeśli można spytać to z kim?- w odpowiedzi walnęłam go z całej siły w ramię i powiedziałam:
- Phi! Jeszcze się pytasz! Oczywiście, że z Harrym, a ty myślałeś, że co?
- Nie nic- objął mnie w pasie i wszyscy ruszyliśmy do wyjścia.
W samochodzie Lou zapytał mnie:
- Kate?
- Hmm?
- A gdzie będziesz spała?
- fuck- szepnęłam- yyy no w sumie to..
- Jak chcesz to możesz u mnie- zaproponował Louis.
- Ale peszcież Eleanor i wgl.. nie będę przeszkadzać
- Trzymajcie mnie! Zaraz się obrażę! Masz u mnie nocować nie zostawię cie tak samej!
- Skoro tak mówisz…
- Tak- powiedział pewnym głosem i skręcił w ulicę przy której mieszkał. Jako, ze każdy chciał mnie o coś zapytać, albo po prostu przytulić, bo wszyscy się stęsknili. Całą gromadą pojechaliśmy do domu Louisa.
~Kilka godzin później~
- To może mi ktoś w końcu powiedzieć dlaczego Harry był w takim stanie?- zapytałam zgromadzonych w salonie.
- No po prostu umierał z tęsknoty..- zaczął Liam.
-.. i miłości..- dodał Zayna
-… i z głodu..- oczywiście Niall powiedział.
-Zjadł tyle przez 3 tygodnie co normalnie Niall  je na drugie śniadanie, na szczęści więcej pił, choć i tak nie wiele.- wytłumaczył Louis.- a po tych 3 tygodniach nie dawania oznak życia wtargnąłem do waszego domu… i będziecie musieli wymienić zamki w drzwiach- zrbił piękne oczka jak kot ze Shreka.
- No to pięknie..- powiedziałam.- cos jeszcze?
- Wszyscy się o ciebie martwiliśmy!- krzyknął Niall  i w tym momencie przytulił się do mnie.
- Przepraszam was, ale jakoś tak wyszło
- Jakoś tak?! Fajnie masz Kate- powiedział Louis z dezaprobatą.
Nadeszła noc i wszyscy z wyjątkiem mnie spali na podłodze, bo powiedzieli, że mnie nie zostawią. A ja jako, że jestem w stanie błogosławionym spałam na kanapie.

Tell me with your mind, body and spirit
I can make your tears fall down like the showers that are British Weather”




-----
Kolejny! Przepraszam ,że tak długo mi to zajęło, ale miałam ostatnio takie urwanie głowy, ze nie miałam na nic czasu. Mam nadzieję, ze się wam rozdział podoba. ZA niedługo koniec. Ale spokojnie! Mam jeszcze dużo pomysłów więc to nie koniec!
Czytasz = komentujesz! To dużo dla mnie znaczy i motywuje do pisania częściej.. :)
W razie czegoś piszcie na mojego TT @ann_ladybird xx
P.S. Nie mogła się powstrzymać więc są dwa zdjęcia :3

wtorek, 26 lutego 2013

Dodatek *suprajs*

Nie jest to kolejny rozdział (przepraszam), ale zyczenia dla @alicehaberka Po raz chyba juz 5 składam jej zyczenia. Ale co tam! Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! A tu taki malutki prezencik ode mnie:

- Alice! Wychodzimy!- krzyknął Harry.
- Już!- odpowiedziała Alice.
Wychodzili razem z Hazza na zakupy. Robili wszystko razem. Ktoś kto ich nie zna pomyślałaby, że są ze sobą może 2 tygodnie. ale nie oni. Byli już se sobą ponad rok i nadal się nie znudzili sobie (jeśli tak można powiedzieć o kimś kogo się kocha). Poznali się gdy Alice (wtedy Alicja) była na wycieczce w Londynie. Od razu mu się spodobała, bo Ala była w nim zakochana po uszy od dłuższego czasu. Było im ze sobą wspaniale. Codziennie co innego. Harremu podobała się za to, że była towarzyska, otwarta, wysportowana (była tancerką) i była blondynka, a on takie lubił. Ala kochała w Harrym każdy centymetr kwadratowy Hazzy. Od stóp do głów. Przez ten czas bycia ze sobą nie znalazła w nim, żadnego minusa. Tak to już jest jak ktoś się zakocha. Jak już wspomniałam robili wszystko razem imprezy, zakupy, śniadania, obiady, kolacje. A kiedy Harry był w trasie to Ala do niego przyjeżdżała. Reszta chłopaków tez ja lubiła, a z Danielle się szczególnie polubiła bo miały wspólna pasje- taniec. Nawet directionerki od razu ja polubiły. Ala i Harry dorobili się nawet swoich tkz. shipperek. Życie jak w bajce innymi słowy. Nic dodać nic ująć. I tak też było. Kochali się na zbój i nic na to wskazywało, że mieliby kiedykolwiek przestać. Na początku byłe pewne komplikacje, bo Ali (tak pieszczotliwie nazywa ją Harry)  jest z Polski. Ale w końcu sie udało i zamieszkali razem.
Ale wracając do zakupów. Ala zamknęła za sobą drzwi i zbiegła po schodach. Wpadła na Harrego i razem wypadli na ulicę. Spletli swoje dłonie i ubrani w czapki- Harry różową, a Ala w niebieską ruszyli przed siebie.
I żyli długo i szczęśliwie! :3






Mam nadzieję, że się podoba. Przepraszam, że ci już zaplanowałam przyszłość, ale chyba mi wybaczysz :) xx