środa, 27 lutego 2013

'Over again' Rozdział 5


Kate
- No co Harry?- krzyknęłam nie kontrolują emocji. Miał taki ton jakby umarł czy coś.
- No Harry jest w szpitalu.
- Co?- smarowałam chleb serkiem i jak to usłyszałam to nóż mi wypadł z ręki na podłogę.
- Wczoraj go znalazłem w mieszkaniu. I wylądował w szpitalu z powodu niedożywienia, odwodnienia, przemęczenia i Bóg wie jeszcze czego.. Co się tam dzieje?
- Ale jak to? Nie nic.
- No nie będę ci teraz tego tłumaczył.
- Gdzie?
- W szpitalu św. Tomasza, pokój nr 233 2 piętro.- rozłączyłam się i zostawiając wszystko tak jak było. Ubrałam szybko buty zarzuciłam na siebie płaszczyk i w biegu złapałam kluczyki do mojego samochodu.  Kiedyś poprosiłam Josha aby go tu przywiózł choć i tak go nie używałam. Szpital był stosunkowo niedaleko, ale Londyn i godziny szczytu. Samochody wszędzie, korek potwornie długi. Myślałam, że zaraz wyjdę z siebie i usiądę obok. To było najdłuższe pół godziny mojego życia. W końcu dotarłam, zaparkowałam i wybiegłam z auta. Po kilku metrach biegu dostałam zadyszki, ale jakoś się tym nie przejęłam (tak wiem nie powinno się biegać gdy się jest w ciąży, ale w tym momencie o tym nie pamiętałam). Pielęgniarka w recepcji wskazała mi kierunek pokoju, w którym znajdował się Harry. Ruszyłam tam, bieg po schodach był najgorszy. Kiedy dotarłam na 2 piętro na samym końcu zobaczyłam chłopaków. Lou stał, a reszta siedziała na ławeczce. Każdy był pochylony i miał twarze schowane w dłoniach. Chyba usłyszeli moje kroki, bo każdy się podniósł.
- Kate!- zawołał Louis. A ja rzuciłam mu się w ramiona. Zaraz Zayn, Liam i Niall dołączyli się do grupowego uścisku.
- Boo- szepnęłam przez zły, które teraz strumieniami płynęły mi po policzkach. Po chwili wszyscy mnie puścili.- To teraz, który mi wytłumaczy o co chodzi? Jak się czuje?
-  Stan stabilny. Będziemy mieć dużo czasu, aby o tym porozmawiać teraz idź do niego może się obudzi- powiedział Lou i otworzył mi drzwi do pokoju Hazzy.
Weszłam. Było ciemnawo, bo zasłony były zaciągnięte, ściany białe, wręcz upiorne. Na samym środku znajdowało się łóżko wokół którego było poustawiane jakieś przyrządy, o których nie miałam pojęcia do czego służą. A w łóżku leżał Harry. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak bladego i wychudzonego. Zebrało mi się na płacz. To wszystko się przeze mnie stało. Czułam się winna. Usiadłam na krzesełku stojącego obok łóżka i chwyciłam dłoń Harrego. Była lodowata. Teraz już zupełnie się rozkleiłam.
- Harry… Już dobrze jestem tutaj.. wszystko będzie ok….- mówiłam. W jednej chwili zapomniałam o wszystkim co się stało i dlaczego byłam na niego zła. Wybaczyłam mu. Byłam pewna, że nie zrobiłby mi tego nigdy świadomie. Uświadomiłam sobie, że nigdy nie przestałam kochać Harrego. Był całym moim życiem.
Nagle jego palce się poruszyły i lekko zamrugał. Przestraszyłam się.
- Kate? To ty?- powiedział bardzo cicho.
- Tak! Harry! To ja…
- O! Jak piękny sen szkoda, że to się nie dzieje naprawdę
- Hazz to nie sen ja tu jestem przy tobie- kolejne łzy spłynęły mi po policzkach.
-  To nie możliwe ona mnie porzuciła
- Harryyyy.- zawyłam- Jestem tu! Kocham cię słyszysz?! To nie jakiś cholerny sen!
- Serio? Kate to ty?- jego źrenice powiększyły się do wielkości pięciozłotówek.
- Tak! To ja! Harry spokojnie już jest dobrze- pogłaskałam go po policzku.
- Taaaaak- zamknął powieki i zapadł w sen.
Wstałam jak poparzona, aby wezwać lekarza. Kidy otworzyłam drzwi wpadłam na doktora. Nic nie powiedziałam tylko cała zaryczana wtuliłam się w Louisa.
- Co się stało? – zapytał spokojnym głosem.
- O-o-on m-myśłam że że t-to sennn- strasznie się jąkałam i dostałam czkawki. Zawsze mi się tak działo gdy za dużo płakałam.
- Ciiii spokojnie zaraz wszystko będzie dobrze- pogłaskał mnie po głowie. Nie wiem jak on to zrobił, ale od razu się uspokoiłam.
Po kilku minutach wyszedł lekarz i oznajmił, że stan pacjenta jest stabilny i za kilka dni powinien wyjść ze szpitala, ale będzie musiał dużo odpoczywać. Wszyscy uradowani tą wiadomością wstali i zwrócili swoje kroku ku wyjściu. Chłopaki spędzili tu cały dzień i byli zmęczeniu. Postanowili, że jutro rano wszyscy znowu tu przyjadą.
- Aha! Chłopaki!
- tak?- zapytali równocześnie.
- Chciałbym wam cos oznajmić…
- Co?
- Jestem… w ciąży!
- Co?!- mieli zszokowane miny, ale po kilku sekundach na ich twarzach pojawił się wielki uśmiech i rzucili się na mnie w celu wyprzytulania. Zaczęli śpiewać: ‘Baby born, baby born, będę wujkiem, będę wujkiem, fuck yeah!’. Po chwili Lou zapytał:
- Jeśli można spytać to z kim?- w odpowiedzi walnęłam go z całej siły w ramię i powiedziałam:
- Phi! Jeszcze się pytasz! Oczywiście, że z Harrym, a ty myślałeś, że co?
- Nie nic- objął mnie w pasie i wszyscy ruszyliśmy do wyjścia.
W samochodzie Lou zapytał mnie:
- Kate?
- Hmm?
- A gdzie będziesz spała?
- fuck- szepnęłam- yyy no w sumie to..
- Jak chcesz to możesz u mnie- zaproponował Louis.
- Ale peszcież Eleanor i wgl.. nie będę przeszkadzać
- Trzymajcie mnie! Zaraz się obrażę! Masz u mnie nocować nie zostawię cie tak samej!
- Skoro tak mówisz…
- Tak- powiedział pewnym głosem i skręcił w ulicę przy której mieszkał. Jako, ze każdy chciał mnie o coś zapytać, albo po prostu przytulić, bo wszyscy się stęsknili. Całą gromadą pojechaliśmy do domu Louisa.
~Kilka godzin później~
- To może mi ktoś w końcu powiedzieć dlaczego Harry był w takim stanie?- zapytałam zgromadzonych w salonie.
- No po prostu umierał z tęsknoty..- zaczął Liam.
-.. i miłości..- dodał Zayna
-… i z głodu..- oczywiście Niall powiedział.
-Zjadł tyle przez 3 tygodnie co normalnie Niall  je na drugie śniadanie, na szczęści więcej pił, choć i tak nie wiele.- wytłumaczył Louis.- a po tych 3 tygodniach nie dawania oznak życia wtargnąłem do waszego domu… i będziecie musieli wymienić zamki w drzwiach- zrbił piękne oczka jak kot ze Shreka.
- No to pięknie..- powiedziałam.- cos jeszcze?
- Wszyscy się o ciebie martwiliśmy!- krzyknął Niall  i w tym momencie przytulił się do mnie.
- Przepraszam was, ale jakoś tak wyszło
- Jakoś tak?! Fajnie masz Kate- powiedział Louis z dezaprobatą.
Nadeszła noc i wszyscy z wyjątkiem mnie spali na podłodze, bo powiedzieli, że mnie nie zostawią. A ja jako, że jestem w stanie błogosławionym spałam na kanapie.

Tell me with your mind, body and spirit
I can make your tears fall down like the showers that are British Weather”




-----
Kolejny! Przepraszam ,że tak długo mi to zajęło, ale miałam ostatnio takie urwanie głowy, ze nie miałam na nic czasu. Mam nadzieję, ze się wam rozdział podoba. ZA niedługo koniec. Ale spokojnie! Mam jeszcze dużo pomysłów więc to nie koniec!
Czytasz = komentujesz! To dużo dla mnie znaczy i motywuje do pisania częściej.. :)
W razie czegoś piszcie na mojego TT @ann_ladybird xx
P.S. Nie mogła się powstrzymać więc są dwa zdjęcia :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz