Kate
- No co
Harry?- krzyknęłam nie kontrolują emocji. Miał taki ton jakby umarł czy coś.
- No Harry
jest w szpitalu.
- Co?-
smarowałam chleb serkiem i jak to usłyszałam to nóż mi wypadł z ręki na
podłogę.
- Wczoraj go
znalazłem w mieszkaniu. I wylądował w szpitalu z powodu niedożywienia,
odwodnienia, przemęczenia i Bóg wie jeszcze czego.. Co się tam dzieje?
- Ale jak
to? Nie nic.
- No nie będę
ci teraz tego tłumaczył.
- Gdzie?
- W szpitalu
św. Tomasza, pokój nr 233 2 piętro.- rozłączyłam się i zostawiając wszystko tak
jak było. Ubrałam szybko buty zarzuciłam na siebie płaszczyk i w biegu złapałam
kluczyki do mojego samochodu. Kiedyś
poprosiłam Josha aby go tu przywiózł choć i tak go nie używałam. Szpital był
stosunkowo niedaleko, ale Londyn i godziny szczytu. Samochody wszędzie, korek
potwornie długi. Myślałam, że zaraz wyjdę z siebie i usiądę obok. To było
najdłuższe pół godziny mojego życia. W końcu dotarłam, zaparkowałam i wybiegłam
z auta. Po kilku metrach biegu dostałam zadyszki, ale jakoś się tym nie przejęłam
(tak wiem nie powinno się biegać gdy się jest w ciąży, ale w tym momencie o tym
nie pamiętałam). Pielęgniarka w recepcji wskazała mi kierunek pokoju, w którym
znajdował się Harry. Ruszyłam tam, bieg po schodach był najgorszy. Kiedy dotarłam
na 2 piętro na samym końcu zobaczyłam chłopaków. Lou stał, a reszta siedziała
na ławeczce. Każdy był pochylony i miał twarze schowane w dłoniach. Chyba usłyszeli
moje kroki, bo każdy się podniósł.
- Kate!-
zawołał Louis. A ja rzuciłam mu się w ramiona. Zaraz Zayn, Liam i Niall
dołączyli się do grupowego uścisku.
- Boo-
szepnęłam przez zły, które teraz strumieniami płynęły mi po policzkach. Po
chwili wszyscy mnie puścili.- To teraz, który mi wytłumaczy o co chodzi? Jak
się czuje?
- Stan stabilny. Będziemy mieć dużo czasu, aby o
tym porozmawiać teraz idź do niego może się obudzi- powiedział Lou i otworzył
mi drzwi do pokoju Hazzy.
Weszłam.
Było ciemnawo, bo zasłony były zaciągnięte, ściany białe, wręcz upiorne. Na
samym środku znajdowało się łóżko wokół którego było poustawiane jakieś przyrządy,
o których nie miałam pojęcia do czego służą. A w łóżku leżał Harry. Jeszcze
nigdy nie widziałam go tak bladego i wychudzonego. Zebrało mi się na płacz. To
wszystko się przeze mnie stało. Czułam się winna. Usiadłam na krzesełku
stojącego obok łóżka i chwyciłam dłoń Harrego. Była lodowata. Teraz już zupełnie
się rozkleiłam.
- Harry… Już
dobrze jestem tutaj.. wszystko będzie ok….- mówiłam. W jednej chwili
zapomniałam o wszystkim co się stało i dlaczego byłam na niego zła. Wybaczyłam
mu. Byłam pewna, że nie zrobiłby mi tego nigdy świadomie. Uświadomiłam sobie,
że nigdy nie przestałam kochać Harrego. Był całym moim życiem.
Nagle jego
palce się poruszyły i lekko zamrugał. Przestraszyłam się.
- Kate? To
ty?- powiedział bardzo cicho.
- Tak!
Harry! To ja…
- O! Jak
piękny sen szkoda, że to się nie dzieje naprawdę
- Hazz to
nie sen ja tu jestem przy tobie- kolejne łzy spłynęły mi po policzkach.
- To nie możliwe ona mnie porzuciła
- Harryyyy.-
zawyłam- Jestem tu! Kocham cię słyszysz?! To nie jakiś cholerny sen!
- Serio?
Kate to ty?- jego źrenice powiększyły się do wielkości pięciozłotówek.
- Tak! To ja!
Harry spokojnie już jest dobrze- pogłaskałam go po policzku.
- Taaaaak-
zamknął powieki i zapadł w sen.
Wstałam jak poparzona,
aby wezwać lekarza. Kidy otworzyłam drzwi wpadłam na doktora. Nic nie
powiedziałam tylko cała zaryczana wtuliłam się w Louisa.
- Co się
stało? – zapytał spokojnym głosem.
- O-o-on
m-myśłam że że t-to sennn- strasznie się jąkałam i dostałam czkawki. Zawsze mi się
tak działo gdy za dużo płakałam.
- Ciiii
spokojnie zaraz wszystko będzie dobrze- pogłaskał mnie po głowie. Nie wiem jak
on to zrobił, ale od razu się uspokoiłam.
Po kilku
minutach wyszedł lekarz i oznajmił, że stan pacjenta jest stabilny i za kilka
dni powinien wyjść ze szpitala, ale będzie musiał dużo odpoczywać. Wszyscy
uradowani tą wiadomością wstali i zwrócili swoje kroku ku wyjściu. Chłopaki
spędzili tu cały dzień i byli zmęczeniu. Postanowili, że jutro rano wszyscy
znowu tu przyjadą.
- Aha!
Chłopaki!
- tak?-
zapytali równocześnie.
- Chciałbym wam
cos oznajmić…
- Co?
- Jestem… w
ciąży!
- Co?!-
mieli zszokowane miny, ale po kilku sekundach na ich twarzach pojawił się
wielki uśmiech i rzucili się na mnie w celu wyprzytulania. Zaczęli śpiewać: ‘Baby
born, baby born, będę wujkiem, będę wujkiem, fuck yeah!’. Po chwili Lou
zapytał:
- Jeśli
można spytać to z kim?- w odpowiedzi walnęłam go z całej siły w ramię i
powiedziałam:
- Phi!
Jeszcze się pytasz! Oczywiście, że z Harrym, a ty myślałeś, że co?
- Nie nic-
objął mnie w pasie i wszyscy ruszyliśmy do wyjścia.
W
samochodzie Lou zapytał mnie:
- Kate?
- Hmm?
- A gdzie
będziesz spała?
- fuck-
szepnęłam- yyy no w sumie to..
- Jak chcesz
to możesz u mnie- zaproponował Louis.
- Ale peszcież
Eleanor i wgl.. nie będę przeszkadzać
- Trzymajcie
mnie! Zaraz się obrażę! Masz u mnie nocować nie zostawię cie tak samej!
- Skoro tak
mówisz…
- Tak-
powiedział pewnym głosem i skręcił w ulicę przy której mieszkał. Jako, ze każdy
chciał mnie o coś zapytać, albo po prostu przytulić, bo wszyscy się stęsknili.
Całą gromadą pojechaliśmy do domu Louisa.
~Kilka
godzin później~
- To może mi
ktoś w końcu powiedzieć dlaczego Harry był w takim stanie?- zapytałam
zgromadzonych w salonie.
- No po
prostu umierał z tęsknoty..- zaczął Liam.
-.. i
miłości..- dodał Zayna
-… i z głodu..-
oczywiście Niall powiedział.
-Zjadł tyle
przez 3 tygodnie co normalnie Niall je
na drugie śniadanie, na szczęści więcej pił, choć i tak nie wiele.- wytłumaczył
Louis.- a po tych 3 tygodniach nie dawania oznak życia wtargnąłem do waszego
domu… i będziecie musieli wymienić zamki w drzwiach- zrbił piękne oczka jak kot
ze Shreka.
- No to pięknie..-
powiedziałam.- cos jeszcze?
- Wszyscy się
o ciebie martwiliśmy!- krzyknął Niall i
w tym momencie przytulił się do mnie.
-
Przepraszam was, ale jakoś tak wyszło
- Jakoś
tak?! Fajnie masz Kate- powiedział Louis z dezaprobatą.
Nadeszła noc
i wszyscy z wyjątkiem mnie spali na podłodze, bo powiedzieli, że mnie nie
zostawią. A ja jako, że jestem w stanie błogosławionym spałam na kanapie.
„Tell
me with your mind, body and spirit
I can make your tears fall down like the showers that are British Weather”
I can make your tears fall down like the showers that are British Weather”


-----
Kolejny!
Przepraszam ,że tak długo mi to zajęło, ale miałam ostatnio takie urwanie
głowy, ze nie miałam na nic czasu. Mam nadzieję, ze się wam rozdział podoba. ZA
niedługo koniec. Ale spokojnie! Mam jeszcze dużo pomysłów więc to nie koniec!
Czytasz =
komentujesz! To dużo dla mnie znaczy i motywuje do pisania częściej.. :)
W razie
czegoś piszcie na mojego TT @ann_ladybird xx
P.S. Nie mogła się powstrzymać więc są dwa zdjęcia :3
P.S. Nie mogła się powstrzymać więc są dwa zdjęcia :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz