czwartek, 31 stycznia 2013

'Over again' Rozdział 3

EDIT: Josh tutaj to nie Josh Devine perkusista. Zbieżność imienia. On miał wyglądać mniej więcej tak:



--------------------------------------


Kate
Obudziłam się. Głowa i plecy bardzo mnie bolały. Może dlatego, że leżałam na kanapie? Otworzyłam oczy. Znajdowałam się w czyimś domu. Na czyjejś kanapie. Bardzo nie wygodnej. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Całkiem ładnie urządzone, kilka półek, szafek, mnóstwo zdjęć i książek. Nadal nie wiedziałam co tu robię. Gdy usłyszałam głos jakiegoś- nie Harrego mężczyzny wszystko mi się przypomniało. Aż zawróciło mi się w głowie. Wczoraj wieczorem Josh mnie przygarnął do siebie. Miło z jego strony.
-O! Już wstałaś! Przygotowałem ci śniadanie!
- Cześć. – uśmiechnęłam się.- która jest  godzina?
- 9. Zaraz idę do pracy. Proszę- podał mi talerz z tostami.- No jedz, jedz!
- Ehhh- westchnęłam. W ogóle nie chciało mi się jeść.
-Co? Nie lubisz tostów?- zrobił smutną minę.
- Nie, lubię tylko nie mam jakoś ochoty jeść…- zrobił jeszcze smutniejsza minę.
- To ja wychodzę. Pa.- obrócił się na pięcie. Rzucił mi spojrzenie typu: ‘ Ja tu wrócę i sprawdzę czy zjadłaś’.
Ledwo co wpakowałam w siebie te tosty. Aż słabo mi się zrobiło. Przykryłam się kocykiem, bo jakoś chłodno się zrobiło i włączyłam telefon. Nie zaskoczyło mnie to co zobaczyłam na ekranie:
„30 nieodebranych połączeń od Hazzuś :*”
„10 nieodebranych połączeń od Boo Bear ;)”
„20 nieodebranych wiadomości”
Nie chciało mi się tego czytać. Doskonale wiedziałam co tam będzie. Każdy się pewnie o mnie martwił.  Byłam dziwnie zmęczona, więc  usnęłam. Po raz kolejny gdy się obudziłam było zupełnie ciemno. Wzięłam telefon do ręki chcąc sprawdzić godzinę. Była 3 w nocy, a wyświetlacz tak dawał po oczach, że prawie mi wypadł z ręki.
Kolejny dzień wyglądał tak samo. I kolejny i kolejny… Spałam, jadłam(nie wiele), płakałam, od czasu do czasu gadałam z Joshem. Czułam się fatalnie.  Po pierwsze, że w sumie to wykorzystywałam Josha. Po drugie (nie chciałam się sama przed sobą do tego przyznać) tęskniłam. Tęskniłam za wszystkimi, a zwłaszcza za Harrym. Z każdym dniem pogrążałam się w czarnej otchłani rozpaczy.
Najgorszy był weekend. Nie chciałam tego-spędzać czasu z Joshem. Lubię go i jestem mu wdzięczna za to, że mnie przygarnął, ale nie potrafiłam. Udawałam, że śpie tylko po to aby z nim nie rozmawiać. Sama nie wiem dlaczego tak robiłam. Chyba bałam się mu spojrzeć w oczy. Wstydziłam się za siebie. No bo jak ja wyglądam? Wory pod oczami, włosy każdy w inna stronę, ubrana w jakiś stary dres.

Josh
Martwię się o Kate. Ciągle śpi, mało je. Już nie wiem co mam robić. Nie chce ze mną porozmawiać. Przecież jej nie wyrzucę. Nie mogę. Szkoda mi jej.
Jak był weekend to mnie unikała jak się tylko da. Widziałem to. Nie jestem ślepy. Zabolało mnie to. No ale nie będę naciskał nie to nie.

~2 tygodnie później~

Kate
Jest ze mną co raz gorzej.  Chciałbym ‘wyprowadzić’ się od Josha, ale nie potrafię nie mam siły. Często mnie brzuch boli, mam mdłości.  Całe dnie leżę na tej cholernej kanapie i patrzę w sufit myśląc o niczym.  A kiedy wraca z pracy udaję lub po prostu śpię. I tak ciągle. Ta sytuacja przytłacza mnie co raz bardziej.
W końcu nie wytrzymałam. Gdy Josha nie było. Ubrałam się i poszłam do apteki. No bo co innego mogłam zrobić? Nigdy nie chorowałam. A to mi wygląda na jakąś depresję połączoną z zatruciem pokarmowym. Weszłam i powiedziałam pani co się ze mną dzieje i żeby mi coś dała. Ona nic na to nie odpowiedziała tylko mi dała trzy opakowania czegoś. Nawet nie popatrzyłam. Zapłaciłam i wróciłam do domu. Jeśli tak mogę powiedzieć o mieszkaniu Josha. Powiedzmy do tymczasowego miejsca zamieszkania. Weszłam do łazienki. Wyjęłam opakowania z siateczki. Napis głosił: „Test ciążowy”. ‘Ahaha bardzo śmieszne’- pomyślałam. Już chciałam wyrzucić do kosza, ale w sumie to czemu nie. Zawsze warto. Przeczytałam instrukcję i zrobiłam co należy. Odczekałam chwile. Zrobiła kolejny. Potem następny. Za każdym razem to samo. Usiadłam i rozpłakałam się. Dodatni, dodatni, dodatni. Ale… nie teraz! Miałam mętlik w głowie. Wiedziałam jedno to dziecko było Harrego. Postanowiłam nic nie mówić Joshowi. Wstałam, pozbierałam testy, opłukałam twarz zimną wodą, wyszłam z łazienki i usiadłam na sofie.

“Can we take the same road two days in the same clothes
And I know just what she’ll say if I make all this pain go
Can we stop this for a minute?
You know, I can tell that your heart isn’t in it or with it”

-------------
Kolejny! Cisze się ktoś? Przepraszam, ze taki nudny no, ale musiałam. Kolejny będzie ciekawszy (mam nadzieję). No i mam nadzieję, że nie obrazicie się za wątek z dzieckiem? Będzie ono potrzebne później xd Ale o tym w następnym rozdziale.
Jeśli czytasz komentuj! Prozę to dla mnie dużo znaczy albo napisz na TT @ann_ladybird  J xx
Na pożegnanie Harry *-* Juto ma urodziny więc złożę mu tu już: WSZYTKIGO NAJLEPSZEGO!!!




sobota, 19 stycznia 2013

'Over again' Rozdział 2


Kate
Wybiegłam z domu na ulicę. Ciągnęłam za sobą walizkę. Nie odwróciłam się ani razu. Nie chciałam patrzeć na Harrego. Gdybym popatrzyła w te jego zielone oczy może bym zawróciła... Nie. Zdecydowanie nie. Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. Cóż, raczej niespotykany to widok: dziewczyna idzie szybko z walizką przez zatłoczone miasto. Dodajmy zapłakana i raczej rozpoznawalna przez ludzi. Mimo to szłam. Sama nie wiem gdzie. Nie wiem jakim sposobem, ale doszłam do parku. Usiadłam na ławeczce i oddałam się rozmyślaniom. Pierwsze pytanie, które mi się nasunęło to dlaczego?! Dlaczego mi to zrobił? Pewnie tego nie pamięta za dobrze go znam, ale przecież mógł bardziej się kontrolować! A chłopcy? Czemu go nie powstrzymali.... Poczułam jak słone, ciepłe łzy spływały mi po policzkach. Lekki, zimny powiew wiatru sprawił, że zrobiło mi się naprawdę chłodno co mnie dobiło, bo nie lubię gdy jest mi zimno. Zawsze Harry wtedy się do mnie przytulał i ogrzewał mnie swoim ciałem. Bardzo to lubiłam więc czasami udawałam tylko po to aby przytulił się do mnie w TEN sposób. Rozglądnęłam się w około. Spacerujący nie zwracali na mnie większej u wagi, ale kilka było takich co wyglądali na zmartwionych, że siedzi sobie w parku młoda dziewczyna i płacze. Niektórzy zaciekawieni, a inni mnie po prostu rozpoznali i nawet robili zdjęcia. Nie wiem ile czasu tak minęło, ale w końcu poczułam się senna. To mi przypomniało o tym, ze nie mam gdzie spać! Fuck! Hotele w Londynie nie są za tanie, więc to rozstanie będzie mnie kosztowało więcej niż myślałam. Przecież nie zadzwonię do Lou, Nialla, Liama, Zayna. Już nie.. Straciłam ich wszystkich. Za dużo wspomnień, które bolały jak świeże rany. Po raz kolejny poczułam wibracje w kieszeni. Już chyba po raz 30 Hazz do mnie dzwonił. Choć wiedział, że i tak nie odbiorę. Powoli zaczęło się ściemniać. Chciałam już wstać, aby poszukac noclegu gdy prawie krzyknęłam jak jakiś szatyn dosiadł się do mnie. Chciałam uciec, ale coś mi mówiło (kobieca intuicja) aby zostać.
- Hej! Co taka samotna i smutna tutaj siedziesz?- zapytał.
- Ymmm Cześć..- przywitałam się. Nawet wysiliłam się na uśmiech, bo on z jego twarzy nie schodził.
- A! Josh jestem.
- Kate.- podaliśmy sobie ręce.
- No więc co robisz tutaj, sama, o godzinie 20, zapłakana, z wielką walizką w parku?
- A ty w parku o godzinie 20, w dresikach, zaczepiający samotne dziewczyny?
- Pierwszy spytałem.
- Ugh- westchnęłam
- OK. Nie chcesz o tym mówić.
- Taaa
- I nie masz gdzie przenocować?
- Ale..
- To chodź- wstał- Oj!
- ??
- Wiem dziwnie to zabrzmiało..
- No trochę.
- Ale nie jestem jakimś zboczeńcem czy coś. Jestem po prostu dobrym człowiekiem pomagającym ludziom w potrzebie- wypiął dumnie pierś.
- A tymi ludźmi to same kobiety tak?- po raz pierwszy dzisiaj się naprawdę uśmiechnęłam.
- Oj tam oj tam!- machnął ręką- Idziesz? Czy nie? Moja dobroć ma swoje granice.
- Dobra.- wstałam- Chodźmy- powiedziałam to pewnie i ruszyłam.
- Hello!
- Co?
- a walizka?- zapytał- już chciałam po nią zawrócić, ale Josh złapał za rączkę walizki i pociągnął- Co? Myślałaś, że aż takim chamem jestem, aby patrzeć jak kobieta nosi tak potwornie ciężką walizkę?
I ruszyliśmy w stronę domu Josha. Miałam wątpliwości co do uczciwości Josha. Mimo iż wydawał się być bardzo miły to jednak nocowanie u nieznanego faceta jest dość ryzykownym posunięciem.

Harry
Wybiegłem na ulicę za Kate. Nie było jej już. Znikła. Przepychałem się między ludźmi wołając Kate. Jakieś dziewczyny chciały mój autograf. Zignorowałem je. Myślami nie byłem sławnym Harrym. Tylko zakochanym chłopakiem w dziewczynie, którą zranił i stracił. Wróciłem do domu. Dzwoniłem do Kate, wiedząc, że i tak nie odbierze. Już zupełnie straciłem nadzieję. To był już koniec….



"Whether we’re together or apart
We can both remove the masks and admit we regret it from the start"




-------------
Jestem! Napisałam! Yay! Znowu taki smutny :( Przepraszam. Ale mam nadzieję, że się spodoba :)
Jak nowy wygląd? ^^
Komentujcie, piszcie @ann_ladybird
Do następnego! xx

piątek, 11 stycznia 2013

'Over again' Rozdział 1

Czy wiesz jak to jest gdy po zobaczeniu jednej rzeczy wali ci się cały świat. Wszystko co kochasz traci sens? Ja wiem.

Kate
Jak co dzień poszłam do sklepu, który znajdował się na parterze w budynku gdzie było moje i Harrego mieszkanie. Wzięłam chleb,  jogurty i miałam już podejść do kasy, gdy coś przykuło moją uwagę. Podeszłam do półki z gazetami. Na każdej były zdjęcia Hazzy. Nagłówki wręcz krzyczały. Na zdjęciach oprócz Harrego (co mnie nie dziwiło) były jakieś dziewczyny (co mnie bardzo zdziwiło). Zdjęcia były trochę nie ostre,  a na nich on i te dziewczyny w niejednoznacznych pozach, mieli dziwne miny. Od razu zauważyłam, że był pijany… Przeczytałam szybko artykuł. Pisali, że sławny Harry Styles nieźle się zabawił na ostatniej gali, tylko co na to powie jego dziewczyna Kate Nash. Chyba po raz pierwszy nie poszłam z nim na galę, bo trochę mnie bolał brzuch. Poczułam jakby mi ktoś nóż w plecy wbił. Zakręciło mi się w głowie i zrobiło słabo. Zupełnie nie wiedziałam co robić. Kupiłam produkty, które wpakowałam do koszyka i tę cholerną gazetę. Weszłam po schodach na górę i otworzyłam drzwi do mieszkania. Harry był w kuchni, miał okropnego kaca. Po tych zdjęciach nie dziwie się. Nie wiele się namyślając z garderoby wyciągnęłam walizkę, zapakowałam do niej wszystko co mi wpadło do ręki, potem do kosmetyczki zapakowałam potrzebne kosmetyki. Nawet nie zauważyłam jak łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Wszystko zapięłam, rzuciłam gazetę na łóżko, aby zobaczył.
Nigdy nie sądziłam, że tak będzie wyglądał nasz koniec? Kiedyś myślałam o nas, o mnie i Hazzie na zawsze. 
Wyszłam z pokoju i ruszyłam w kierunku drzwi wyjściowych.

Harry
Rano obudziłem się z potwornym bólem głowy, nogi miałem jak z waty. Szczerze? Nie wiele pamiętałem z wczorajszej nocy tylko, że wygraliśmy nagrodę, a potem zaczęło się ‘  after party’. Kate ze mną nie poszła, bo mówiła, że się źle czuje. Smutno mi było, ale wiedziałem, że poszłaby ze mną i na pewno się wykręcała. Od momentu gdy się obudziłem po mojej głowie chodziło jedno imię- Emanuelle.
 Z wielki trudem poszedłem do kuchni. Kate nie było, bo wyszła do sklepu jak zawsze. Gdy usłyszałem otwierające się drzwi, uśmiechnąłem się. Już prawie czułem jej usta na moim policzku i te małe, ciepłe dłonie na moich plecach. Chwilę później usłyszałem jak coś/ ktoś się tłucze jakby wyciągała coś wielkiego z garderoby. Potem weszła do łazienki. Zaniepokojony chwiejnym krokiem wyszedłem z kuchni  i stanąłem w przedpokoju. Kate taszczyła wielka walizkę. Zupełnie nie wiedziałem o co chodzi. Wszedłem do sypiali, na łóżku leżała gazeta. Na pierwszej stronie były moje zdjęcia i jakiś dziewczyn, które siedziały mi na kolanach, przytulały się do mnie,  których nie znałem ( a może nie pamiętałem). To wyjaśniało dlaczego ‘Emanuelle’ chodziło mi po głowie. Nie długo się przyglądałem, bo Katie zbliżała się do drzwi. Nie wiele się namyślając, totalnie nie wiedząc jak ją przeprosić, z prędkością Usaina Bolta wybiegłem z pokoju.
-  Kate! Zatrzymaj się! Zaczekaj! Kate!- podbiegłem do drzwi i zasłoniłem je całym ciałem. Chyba trochę to niedojrzałe, ale nie wiedziałem co zrobić, Katie bywa bardzo uparta, A zasłonięcie drzwi było ostatnią deską ratunku, wykorzystująca moją przewagę, byłem większy i silniejszy. Ale w środku czułem, że jestem mały. Małym dupkiem. Kate się zatrzymała. Nie patrzyła na mnie tylko na swoje buty. – Kate?
Podniosła wzrok i to co zobaczyłem w jej zawsze roześmianych paczadełkach zwaliło mnie z nóg. Jej brązowe oczy były tak potwornie smutne, że płakać mi się chciało, widać było, że jest zawiedziona i wściekła. A najgorsze jest to, że płakała.  Chciałem przytulić ją do mnie, powiedzieć  ‘wszystko będzie ok.’ choć czułem, że tak nie jest. Podniosła dłoń (już myślałem, że do mnie) niestety myliłem się. Chwyciła klamkę, nacisnęła i otworzyła drzwi. Już nie blokowałem. To był koniec..

Said I’d never leave her cause her hands fit like my T-shirt,
Tongue tied over three words, cursed.
Running over thoughts that make my feet hurt,
Bodies intertwined with her lips”


----------------
Jest! Napisałam to! Będzie to kilku rozdziałowe opowiadanie, Mam nadzieję, że się wam spodoba i nie wyjdzie z tego melodramat ;)
Mam pytanie umie ktoś robić tła? ^^
Komentujcie! Wiem, że niektórzy/re z was czytacie to (jeśli czytacie) na telefonie i możecie dodawać komentarzy to napiszcie do mnie na tt. Wtedy będę wiedziała, że pisze to dla kogoś i ma to sens :)
Do następnego! @ann_ladybird