Kate
Na następny
dzień poszłam do lekarza. Zbadał mnie i powiedział że to mniej więcej 3 miesiąc
i z dzieckiem jest wszystko dobrze. Ale jedno zdanie zapadło mi najmocniej w
pamięci : „Nie trzeba być lekarzem, aby nie zauważyć, jest pani niedożywiona. Jeśli
dalej się będzie tak pani odżywiała to dziecku może się coś stać. Proszę dbać o
siebie i o swoje zdrowie.” Wracając do
mieszkania wstąpiłam do sklepu. Byłam potwornie głodna. Gdy wróciłam wręcz
rzuciłam się do lodówki i zaczęłam
przygotowywać sobie posiłek. Tak jak kazał lekarz. Nie mogłam narazić dziecka.
Teraz ono jest najważniejsze. Po zjedzonym posiłku, położyłam się na sofie i obmyślałam
plan jak to będzie. Postanowiłam, że nie powiem nic Joshowi, nikomu tego nie
powiem. Na razie będzie to moja tajemnica. Co do Harrego nie miałam pomysłu. Wiedziałam,
że to jest jego dziecko i nie było ku temu wątpliwości. Zasnęła. Kiedy się
obudziłam Josh już był. Jadł coś. Od razu zaburczało mi w brzuchu.
- Josh, jest
coś do jedzenia dla mnie?- zapytałam
- Tak jest
na kuchence. Czekaj.. co?- chyba po raz pierwszy się go o to spytałam przez te
2 tygodnie.
- No głodna
jestem..
- W końcu!
Jedz ile wlezie! A co taka zmiana?
- No nie
wiem już lepiej się czuję.- może to dziwne, ale dziecko dodało mi skrzydeł,
poprawiło mi humor i sprawiło, że w końcu mam dla kogo żyć.
Tak spędziliśmy
wieczór. Oglądaliśmy telewizje, jedliśmy, śmialiśmy się. Po raz pierwszy
cieszyłam się z obecności Josha.
Louis
Dlaczego? Ja
się pytam dlaczego? Nie upilnowałem Harrego, a o n od razu takie jaja robi. Nie
dziwię się Kate, że tak zrobiła no ale…
DLACZEGO nie odbiera telefonu ode MNIE?! Przecież jesteśmy przyjaciółmi! Bardzo
się o nią martwię. Nie wiem co się u niej dzieje. A Harry? Od 2 tygodni nie
daje znaku życia. Codziennie kilka razy chodzę do jego domu. Znaczy się dobijam
do drzwi. Ale mi nie otwiera. Czasami słyszę jakby ktoś chodził, ale nic
więcej. Oczywiście nie odbiera. Jak tak dalej pójdzie to wezmę ślusarza aby wywarzył
drzwi. A potem do wariatkowa. Chłopaki też się martwią. Paul szaleje. Management
też. Świat i fanki wariują. Paranoja.
~tydzień
później~
Przez ostatni
tydzień zjadłam więcej niż kiedy kol wiek w życiu. Czuje się o niebo lepiej, no
i tez lepiej wyglądam Josh nic nie podejrzewa. Szykowałam sobie drugie śniadanie
gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Louis dzwonił. Dziwne. Od 2 tygodni nie
dzwonił do mnie. Nie odebrałam. Zadzwonił po raz kolejny i kolejny. Chyba naprawdę
chciał ze mnę porozmawiać. Nacisnęłam słuchawkę i usłyszałam:
- Czy ona
może w końcu.. O! Kate!
-Lou? Co się
stało?- mówił bardzo szybko. Nie musiałam go widzieć by wiedzieć, że jest
przerażony.
-No bo..- w
żołądku mi się skręciło, ponieważ powiedział to taki grobowym tonem jakby ktoś
umarł.
- Lou gadaj
wreszcie!
- Bo Harry..-
nie było mu dane dokończyć bo przerwałam mu
- Lou, nie
obchodzi mnie Harry wybacz pa.- i się rozłączyłam.
Za chwilę
znowu do mnie dzwonił. Nie odbierałam. W końcu nie wytrzymałam
- Kate! Posłuchaj
mnie wiem, że go nienawidzisz, ale posłuchaj mnie Harry…
„You’ll
never know how to make it on your own
And you’ll never show weakness for letting go
I guess you’re still hurt if this is over
But do you really want to be alone?”
And you’ll never show weakness for letting go
I guess you’re still hurt if this is over
But do you really want to be alone?”

----------------------
Jest!
Kolejny!
Przepraszam, że tak urwałam, ale musiałam. Hehe Trochę krótki, ale chyba mi wybaczycie. J
Przypominam:
czytasz komentuj. Albo na TT napisz @ann_ladybird To wiele dla mnie znaczy!
To chyba
tyle ode mnie. Do następnego! ;) xx
super :D
OdpowiedzUsuńO matko, co z tym Harrym??? :D
OdpowiedzUsuń