piątek, 8 lutego 2013

'Over again' Rozdział 4


Kate
Na następny dzień poszłam do lekarza. Zbadał mnie i powiedział że to mniej więcej 3 miesiąc i z dzieckiem jest wszystko dobrze. Ale jedno zdanie zapadło mi najmocniej w pamięci : „Nie trzeba być lekarzem, aby nie zauważyć, jest pani niedożywiona. Jeśli dalej się będzie tak pani odżywiała to dziecku może się coś stać. Proszę dbać o siebie i o swoje zdrowie.”  Wracając do mieszkania wstąpiłam do sklepu. Byłam potwornie głodna. Gdy wróciłam wręcz rzuciłam się do lodówki  i zaczęłam przygotowywać sobie posiłek. Tak jak kazał lekarz. Nie mogłam narazić dziecka. Teraz ono jest najważniejsze. Po zjedzonym posiłku, położyłam się na sofie i obmyślałam plan jak to będzie. Postanowiłam, że nie powiem nic Joshowi, nikomu tego nie powiem. Na razie będzie to moja tajemnica. Co do Harrego nie miałam pomysłu. Wiedziałam, że to jest jego dziecko i nie było ku temu wątpliwości. Zasnęła. Kiedy się obudziłam Josh już był. Jadł coś. Od razu zaburczało mi w brzuchu.
- Josh, jest coś do jedzenia dla mnie?- zapytałam
- Tak jest na kuchence. Czekaj.. co?- chyba po raz pierwszy się go o to spytałam przez te 2 tygodnie.
- No głodna jestem..
- W końcu! Jedz ile wlezie! A co taka zmiana?
- No nie wiem już lepiej się czuję.- może to dziwne, ale dziecko dodało mi skrzydeł, poprawiło mi humor i sprawiło, że w końcu mam dla kogo żyć.
Tak spędziliśmy wieczór. Oglądaliśmy telewizje, jedliśmy, śmialiśmy się. Po raz pierwszy cieszyłam się z obecności Josha.

Louis
Dlaczego? Ja się pytam dlaczego? Nie upilnowałem Harrego, a o n od razu takie jaja robi. Nie dziwię się Kate, że  tak zrobiła no ale… DLACZEGO nie odbiera telefonu ode MNIE?! Przecież jesteśmy przyjaciółmi! Bardzo się o nią martwię. Nie wiem co się u niej dzieje. A Harry? Od 2 tygodni nie daje znaku życia. Codziennie kilka razy chodzę do jego domu. Znaczy się dobijam do drzwi. Ale mi nie otwiera. Czasami słyszę jakby ktoś chodził, ale nic więcej. Oczywiście nie odbiera. Jak tak dalej pójdzie to wezmę ślusarza aby wywarzył drzwi. A potem do wariatkowa. Chłopaki też się martwią. Paul szaleje. Management też. Świat i fanki wariują. Paranoja.

~tydzień później~

Przez ostatni tydzień zjadłam więcej niż kiedy kol wiek w życiu. Czuje się o niebo lepiej, no i tez lepiej wyglądam Josh nic nie podejrzewa. Szykowałam sobie drugie śniadanie gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.  Louis dzwonił. Dziwne. Od 2 tygodni nie dzwonił do mnie. Nie odebrałam. Zadzwonił po raz kolejny i kolejny. Chyba naprawdę chciał ze mnę porozmawiać. Nacisnęłam słuchawkę i usłyszałam:
- Czy ona może w końcu.. O! Kate!
-Lou? Co się stało?- mówił bardzo szybko. Nie musiałam go widzieć by wiedzieć, że jest przerażony.
-No bo..- w żołądku mi się skręciło, ponieważ powiedział to taki grobowym tonem jakby ktoś umarł.
- Lou gadaj wreszcie!
- Bo Harry..- nie było mu dane dokończyć bo przerwałam mu
- Lou, nie obchodzi mnie Harry wybacz pa.- i się rozłączyłam.
Za chwilę znowu do mnie dzwonił. Nie odbierałam. W końcu nie wytrzymałam
- Kate! Posłuchaj mnie wiem, że go nienawidzisz, ale posłuchaj mnie Harry…

You’ll never know how to make it on your own
And you’ll never show weakness for letting go
I guess you’re still hurt if this is over
But do you really want to be alone?”

----------------------
Jest! Kolejny!
Przepraszam, że tak urwałam, ale musiałam. Hehe Trochę krótki, ale chyba mi wybaczycie. J
Przypominam: czytasz komentuj. Albo na TT napisz @ann_ladybird To wiele dla mnie znaczy!
To chyba tyle ode mnie. Do następnego! ;) xx

2 komentarze: