Obudziłem
się w dziwnym miejscu. Na pewno nie w domu. Zapach był nieprzyjemny, obcy. Głowa mnie bolała, nawet
bardzo. W żołądku mnie skręcało. Po kilku minutach intensywnego myślenia
dotarło do mnie gdzie jestem i dlaczego tu jestem. Przypomniały mi się sceny z tamtego
wieczoru. Nawet nie wiem ile dni temu to
się zdarzyło. Aż słabo mi się zrobiło. Poczułem, że ogrania mnie smutek, żal, i
gorycz jakiej w życiu nigdy nie czułem, że nie udało mi się. Byłem w szpitalu
po nie udanej próbie samobójczej. Myślałem, że wszystko pójdzie zgodnie z
planem. Jednak nie. Czułem się jeszcze
gorzej niż wtedy. I to uczucie: byłem kompletnym nieudacznikiem. Nawet zabić
się nie potrafiłem.
Jestem Harry
Styles, mam 18 lat, a moje życie to jedna wielka porażka. Nigdy nie czułem się tu dobrze. Od zawsze
wiedziałem, że sam muszę to wszystko skończyć. Niestety nie było mi to dane.
Ludzie myśleli, że ze mną wszystko jest OK, ale w środku byłem pusty, bez
jakich kolwiek uczuć. Taki wrak. Nigdy nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Miałem
znajomych. Przyjaciół nigdy. Odludek- Harry. Od zawsze było cos ze mną nie
tak. Ludzie mnie przeważnie unikali.
Tylko dziewczyny nie. Czegokolwiek bym
nie dotknął to niszczyłem, raniłem, zostawiałem niedokończone. Każda dziewczynę
zostawiałem bez słowa. Wiem, że płakały, ale co ja na to mogłem poradzić? W
końcu wszyscy mnie zostawili, bo zauważyli, że tylko marnują czas. Sam. Sam
przez całe życie.
Z tych przemyśleń
wyrwała mnie pielęgniarka. Dała mi coś paskudnego do jedzenia. I wpuściła moją
rodzinę. Jakoś nie miałem ochoty ich oglądać. W sumie to nigdy nie miałem.
Zamiast mnie zapytać czy się dobrze czuję, zaczęli mi robić wyrzuty: dlaczego
IM to zrobiłem? Czy wiem jak się ONI czuli? Zawsze oni i oni. Przez to wszystko
wgl nie chciało mi się z nimi rozmawiać. Dobra znowu, nigdy nie chciałem.
Unikałem ich zawsze jak tylko nadarzyła się okazja. Wiedziałem, że mnie kochają i takie tam, ale
ja nie potrafiłem. To smutne. Ja tak na prawdę nigdy nikogo nie kochałem. Tyle
ludzi zraniłem. Kiedyś myślałem, że to TO, jednak to wszystko były złudzenia.
W końcu
przestali narzekać. Narzekali na wszystko od pogody do mojego nieudanego
samobójstwa. I nastała cisza. Mnie to nie krępowało. Lubiłem cisze. Za to moją
rodzinę najwidoczniej tak. Nie lubili gdy jest cicho. Nie lubili słuchać, tylko
gadać. Wtedy poczułem, ze miedzy nimi a mną wyrósł mur. Wielki, gruby, nie do przeskoczenia. Koniec.
Może teraz sobie Pójdą i mnie zostawia w spokoju? Na szczęście jak na życzenie
wyszli. Chyba ich to wszystko przerosło. Żal mi się ich zrobiło. Wiem, że mnie kochają,
ale nie potrafią tego pokazać…
Zostałem
sam. Znowu. Jakoś się tym nie przejąłem. Tylko pielęgniarka do mnie
przychodziła. Tak mijały dni.
Nawet nie
wiem ile dni upłynęło gdy do mojego pokoju wszedł lekarz i oznajmił:
- Styles,
wstawaj. Pójdziesz teraz na stołówkę. Już na tyle zdrowy jesteś.- zauważył moja
nie zadowoloną minę- Nie rób scen tylko wstań i chodź tam. Pani Steph cie tam zaprowadzi. Aż tak chory to ty nie jesteś.
Już nawet nie powinieneś tu być- i wyszedł.
Wstałem, ale
po chwili opadłem na łóżko. Moje nogi nie utrzymały mojego ciężaru. Za długo
leżałem. I bałem się. Bałem się jak cholera. Tych ludzi, wszystkiego. Widząc
wzrok pielęgniarki „ jak dla mnie mógłbyś już nie żyć”. Wstałem i poszedłem
tam. Stołówka była dosyć duża i prawie wszystkie stoliki zajęte. Podszedłem do lady i dostałem coś co
przypominało maź, a było gulaszem.
Usiadłem przy jedynym wolnym stoliku. Niektórzy co jakiś czas na mnie
spoglądali, ale pewnie dlatego, że byłem na stołówce po raz pierwszy. To co
najbardziej rzuciło mi się w oczy to, że prawie wszystkie głowy były łyse. Oni
to mają problemy nie to co ja. Co ja wgl tu robię?! Nawet się śmiali ja to
nawet nie pamiętam kiedy ostatnio się uśmiechałem. Wtedy dostrzegłem dziewczynę,
która siedziała na drugim końcu stołówki. Nie jadła. Przyglądała się każdemu z
obecnych. Miała złoto-rude średniej długości włosy, na oko była w moim wieku.
Niestety siedziałem za daleko, więc nie widziałem jaki kolor mają jej oczy.
Usta o bardzo malinowym kolorze kontrastowały z nienaturalnie bladą cerą. To
wszystko sprawiło, że jedyna myślą było: „Jaka ona jest PIĘKNA!”
Na następny
dzień o tej samej godzinie poszedłem na obiad. Znowu tam siedziała, nie jadła,
a obserwowała. Na jej widok dziwne ciepło rozlało się po moim ciele, którego
wcześniej nie czułem. Gdy jadłem czułem na sobie czyjś wzrok. Za każdym razem gdy
podnosiłem wzrok ona uciekała i spoglądała na kogoś innego. Kolejne kilka dni
wyglądały podobnie. Byłem już na tyle zdesperowany, bo nie wiedziałem o co w
tym wszystkim chodzi podszedłem do niej zupełnie nie wiedząc co powiedzieć.
- Cz- cześć-
przywitałem się. Nic nie odpowiedziała.- Jestem … - zupełnie zapomniałem co mam
powiedzieć- H-h-harry.- znowu nic. Po jakieś minucie, która trwała wieczność
odpowiedziała:
- Jesteś tu
nowy?- zapytała jakby nie słyszała mojej
wypowiedzi.
- W sumie to
nie wiem.- była to prawda. Zupełnie nie wiedziałem ile już jestem w szpitalu.
- Oh. Jestem Hannah.- posłała mi życzliwy uśmiech.
Teraz zauważyłem ,że jej oczy maja kolor niebieski pomieszany z zielonym, a
nawet złotym. Mógłbym siedzieć godzinami i patrzeć na te cuda.
- A ty ile ty
jesteś?- zapytałem. Trochę jej się zaszkliły oczy. Kurcze złe pytanie. Już chciałem
zmienic temat, ale mi przerwała.
- Sama nie
wiem po 5 miesiącach przestałam liczyć. Pewnie zastanawiasz się dlaczego akurat
tu siedzę.- zmieniła temat jakby nigdy nic.- Dlatego, że z tąd widać każdego. Mogę
się wszystkim przyjrzeć. Lubię obserwować ludzi.
- Oh.- nie
wiedziałem co powiedzieć.
- Ostatnio
mało nowych osób tu przychodzi. Pojawiłeś się tu jakoś ostatnio.- spojrzała na
mnie.
- Ah.- znowu
nie wiedziałem co powiedzieć.- ymmm , w którym pokoju mieszkasz?
- W pokoju
324.
- O! To
blisko mnie! Ja 310.- w tym momencie zadzwonił dzwonek i musieliśmy wyjść ze
stołówki.
W nocy
zupełnie nie mogłem spać. Byłe zbyt podekscytowany jutrem, że ją spotkam.
Na obiedzie
siedziałem z Hannah. Przez dłuższą część posiłku milczała. Trochę mnie to
krępowało (już wiem co czuli moi rodzice), ale zielonooka (bo taki miały
dzisiaj kolor) najwidoczniej wcale się tym nie przejmowała. W końcu się odezwała.
- Dlaczego
tu jesteś? Samobójca?- zatkało mnie. To aż tak bardzo widać?
- Yyy tak.- spuściłem
głowę.- A ty?
- Spójrz-
zmieniła temat jak ostatnio.- wskazała na 4 osobowa grupkę.
- Nom.
- Zawsze 5
minut przed dzwonkiem wstają. Zawsze w odpowiedniej kolejności. Wysoki- w tym
momencie wstał jakiś chłopak. Faktycznie dość wysoki.- Potem niski- tak samo-
Gruby- znowu- a ten w okularach zawsze spóźnia, podchodzą do lady, mówią coś pani Smith i.. – w tym momencie zabrzmiał dzwonek- zajmuje im to 5 minut.
Zabawne co nie? Ja też za to tu jestem. Do zobaczenia jutro, Harry.- wstała i
ruszyła w stronę wyjścia.
Co? Ona? Co?
Przez pół nocy zastanawiałem się o co mogło jej chodzić. Nad ranem dostałem olśnienia.
Ona jak ja chciała się zabić. Tylko dlaczego? Jak?
Znowu siedziałem
z Hannah na obiedzie. Milczała. Od koniec obiadu jak mówiła wczoraj. Ta 4
osobowa grupka wstała, w tej samej kolejności. Zadzwonił dzwonek. Po tym Hannah
bez słowa wyszła.
Jak zwykle
leżałem w nocy nie mogąc zasnąć. W pewnym momencie usłyszałem chrzęst, trzaski i
moim oczom ukazała się ciemna postać. Od razu poznałem, że to Hannah.
- Mogę?
- Hmm?
- Nie
potrafię zasnąć
- Ja też.
- To?
- Tak.
Chodź.- podeszła i wślizgnęła, się pod moja kołdrę. Jeszcze nigdy tak szybko i
tak dobrze mi się nie spało. Rano obudziłem się, a ona dalej leżała przy mnie.
- Śpisz? –
zapytałem.
- Nie. Harry?
– nie czekają aż coś powiem zaczęła- Ja tez chciałam się zabić. Moje rodzina
mnie zawsze olewała. Nigdy nie poświęcili mi choć 5 minut. Wysyłali mnie na
kolejne zajęcia, aby się mnie pozbyć. Tym razem to był kurs żeglarski- węzły. Któregoś dnia postanowiłam to zrobić. Zawiązałam
węzeł na szyi, zaciskałam go co raz bardziej. Czułam jak mi się wpija w skórę,
czułam jak co raz mniej tlenu znajduje się w moich płucach. Myślałam, że to
już, koniec. Niestety obudziłam się tu. Po raz pierwszy ktoś z mojej rodziny się
mną zainteresował. Od tamtej pory byli tu raz.
- Ah. Oj. Oh.-
zupełnie zapomniałem języka w gębie- A ja zjadłem całe pudełko tabletek. Nawet
nie wiem jakich. To tyle.
- Mhm. Chodź
pokażę ci coś…
Tymi słowami
zaczęła się najcudowniejsza historia mojego życia. Na początku wydawało mi się,
ze Hannah jest cicha i zamknięta. Okazało się, że jak przebywała w moim
towarzystwie zachowywała się zupełnie inaczej. Pokazała mi cały szpital.
Biegaliśmy tam i z powrotem. Potrącaliśmy lekarzy, pielęgniarki, zamienialiśmy wózki,
podkradaliśmy różne rzeczy. Zachowywaliśmy się jak dzieci. Dopiero w wieku 18
lat czułem się dzieckiem. Razem z Hannah ciągle się śmialiśmy, było cudownie.
Przyzywałem dzieciństwo po raz drugi tylko z tą różnicą, że było ono
szczęśliwe. Co noc Hannah przychodziła do mnie. Dopiero teraz poczułem, że
żyję, a nie w jakimś koszmarze. Minęły 2 tygodnie albo 3 albo więcej. Przyszła
do nas pielęgniarka i oznajmiła:
- Hannah,
idziesz ze mną do psychologa. Czas zacząć terapie.
- CO?!-
krzyknęliśmy oboje.
- Nie co
tylko idziemy.- Hannah nie miała nic do powiedzenia. Wstała i wyszła.
Gdy zamknęły
się za nią drzwi zacząłem krzyczeć. Przyszła pielęgniarka i powiedziała żebym
tak nie krzyczał, bo i tak ona mnie nie usłyszy. Darłem się co raz głośniej.
Dali mi jedzenie. Nie zjadłem tylko krzyczałem. W końcu przyszedł lekarz,
podali mi środki uspokajające. Totalnie mnie ogłupiły, ale myśl o Hannah była silniejsza
krzyczałem jeszcze głośniej. Gdy przełykałem ślinę czule krew w ustach. W końcu
zdarłem tak gardło, ż nie mogłem wydusić z siebie ani jednego dźwięku choć
nadal próbowałem krzyczeć. Pod koniec dnia przyszła Hannah.
- Tęskniłam.
- ja też-
ale żaden dźwięk ze mnie nie wyszedł.
- wiem- i
pogłaskała mnie po policzku.
Na następny
dzień wzięli mnie do psychologa. Nie ważne o co by zapytał ja mówiłem „Hannah”.
Trochę jak zabawa w „pomidor”. Po południu odesłali mnie widząc, że raczej nic
ze mnie nie wyciągnął.
Rano przyszła
pielęgniarka i powiedziała:
- Na terapię
będziecie chodzić razem.- To chyba była najwspanialsza informacja jaką mogłem
usłyszeć. Od tamtej pory chodziliśmy z Hannah tam do psychologa. Oczywiście nic
sobie z tego nie robiliśmy: milczeliśmy przez całe zajęcia albo robiliśmy sobie
żarty z pani Marthy. Trwało to chyba dosyć długo, bo w końcu przypisała nam
leki mówiąc, że nam pomogą. Nie musiałem patrzeć na Hannah, by wiedzieć jaki ma
pomysł.
Na początku musiałem
zjadać te tabletki. Gdy w końcu udało mi się zdobyć ich zaufanie mogłem sam je spożywać.
Oczywiście te go nie robiłem tylko odkładałem tabletki do pudełeczka. Nie
wiedziałem czy Hannah tez tak robi, ale wiedziałem, ze tak jest. Tylko nie wiedziałem kiedy to nastąpi.
Któregoś dnia
biegając po szpitalu weszliśmy do łazienki.
Było tam lustro. Na początku się nie poznałem. Zobaczyłem chłopaka o
wychudzonej twarzy, wyraźnymi kośćmi policzkowymi, włosami do ramion, ale nadal
każdy był w inna stronę, oczy należące jakby do szaleńca. W sumie to nim byłem.
Trochę mnie to przeraziło, ale doszedłem do wniosku, że jestem w szpitali i co
mi tam.
Jak co
wieczór, Hannah do mnie przyszła. Tym razem trzymała 2 kubki i woreczek. Podała
mi jeden z kubków, w środku była woda.
Byłem na to gotowy jak nigdy. Wyciągnąłem moje tabletki i zacząłem zażywać
jedna po drugiej. Położyłem się na łóżku, Hannah obok mnie. Delikatnie dotknąłem
jej dłoń i splotłem nasze palce w uścisku.
- Hannah?Kocham
cię.
- Harry? Kocham
cię.- po raz pierwszy usłyszałem to od kogoś, po raz pierwszy to powiedziałem i
wiedziałem, że to prawda. Odwróciłem głowę. Złączyłem nasze usta w delikatnym
pocałunku, a zarazem namiętnym.
W tym momencie przypomniało mi się co tak naprawdę trzymało mnie tak długo przy życiu i sprawiało mi przyjemność. Śpiew. Jedyna rzecz, która kochałem i potrafiłem. Czysty dźwięk wydobył się z moich ust:
„Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Nie
na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości"
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości"
W tym momencie przypomniało mi się co tak naprawdę trzymało mnie tak długo przy życiu i sprawiało mi przyjemność. Śpiew. Jedyna rzecz, która kochałem i potrafiłem. Czysty dźwięk wydobył się z moich ust:
„Shut the door
Turn the light off
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I can not hide this even though I try
Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I can not hide this even though I try
Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face ”
Nie wiem czy
to słyszała, bo ja od razu zapadłem w głęboki sen.
Poczułem
ciepło na policzku. Otworzyłem oczy. Nade mną stała Hannah. Uśmiechała się,
widać było, że jest szczęśliwa.
- Chodź. –
podała mi rękę. Nie zastanawiając się wstałem i ruszyłem za nią. Kiedy byliśmy w
drzwiach lekarz przebiegł przeze mnie. Nawet mnie to nie zdziwiło. Odwróciłem się
i zobaczyłem mnie i Hannah. Nasze ciała były takie.. Male. Lekarze próbowali nas
ratować. Fakt, że zobaczyłem się tam nie zaskoczył mnie. Nawet ucieszył.
Popatrzyłem na Hannah, a ona tylko pokiwała głową i pociągnęła mnie dalej.
Szliśmy po
korytarzu. Lekarze na mijali i wgl na nie widzieli. Rozglądałem się. Dzieci
lezące w salach machały do nas. Ja im odmachiwałem. Przez cały czas trzymałem
Hannah za rękę. Teraz wyglądała pięknie. Cała promieniała. W połowie drogi do
wyjścia jakiś mały do na dołączył. Wszyscy gdzieś biegali ,a my szliśmy.
Machaliśmy do każdego dzieciaka, wszystkie się do nas uśmiechały. Czułem się
jak bohater. W końcu doszliśmy do głównego wejścia szpitala. Było tam taki „zaplecze” pielęgniarek.
Telefony dzwoniły beż przerwy. Hannah złapała mnie za drugą rękę. Posłała mi uśmiech.
- Harry?-
zanim cokolwiek powiedziała znikła. Przeraziłem się. Popatrzyłem dookoła mnie.
Nie było jej nigdzie. Przeraziłem się. Tylko ten mały chłopiec stał obok mnie.
Nagle wszystko zaczęło znikać. Korytarz, wejście, lekarze, wszystko.
Pochłaniała ich biel. Nawet ten chłopiec znikł. Zostałem sam. Widziałem tylko
pielęgniarkę, która wybiera jakiś numer i mówi do słuchawki;
- Pani
Styles…- wtedy i ona znikła, nic mnie już nie otaczało.
- ….umarł.-
niczego już nie słyszałem.
„Now I feel I am on my road
Now I feel I can change the world
You'll never die
And you're all my life
I say you'll never die
In my heart you're still alive
Now I know I am not alone
Now I know I can touch my soul
I dream of place where I could stay
I say I dream of place
Where I'll meet you once again
One day we'll die
Your love will stay
As long as mine
You were all my life
It was fine to love you
You'll be on my mind
Forever
Many times I looked in the sky
Many times I looked in your eyes
Cry baby cry
Cause time's passing by
I promise now
I will never let you down
One day we'll die
Your love will stay
As long as mine
You were all my life
It was fine to love you
You'll be on my mind
You'll never die
And you're all my life
I say you'll never die
In my heart you're still alive
Now I know I am not alone
Now I know I can touch my soul
I dream of place where I could stay
I say I dream of place
Where I'll meet you once again
One day we'll die
Your love will stay
As long as mine
You were all my life
It was fine to love you
You'll be on my mind
Forever
Many times I looked in the sky
Many times I looked in your eyes
Cry baby cry
Cause time's passing by
I promise now
I will never let you down
One day we'll die
Your love will stay
As long as mine
You were all my life
It was fine to love you
You'll be on my mind
Forever ”
Hannah
złapała mnie za rękę i uśmiechnęła się do mnie. Potem byłem jeszcze szczęśliwszy.


------------------
Yay! Drugie opowiadanie! Mam nadzieję, że się wam spodoba. Jeśli wystąpią jakieś błędy to przepraszam. Jestem chora akurat przed świętami -.- wiec miałam czas to napisać.
Komentujcie!!! chociaż jeden komentarz!
Wygląd powinien się zmienić, ale nie mam jeszcze tła i nie wiem jak się to zmienia.. Tak poza tym wszystko będzie ok :)
@ann_ladybird xx
Awwwwwww...<3 Fajnie..! Czekam na next ! <3
OdpowiedzUsuń