to i tak uwielbiałam to miejsce. Pewnie dlatego, że przychodzą tu chłopcy z One Direction. Tak ,jestem directionerką. Mam 19 lat. Ktoś by powiedział,że jestem za stara, ale heloł jestem w ich wieku! O 14 zaczynałam pracę więc musiałam się pospieszyć! Za 10 minut zaczynam, a przede mną kawał drogi. O 14:58 wbiegłam do lokalu. Kate i Mark oczywiście już byli. Moi znajomi prawie przyjaciele. Prawie czasami gdzieś z nimi wyskoczę. A zresztą nie ważne. Wbiłam w odpowiednie ciuszki i byłam gotowa aby miksować, mieszać itp. itd. Najfajniejsze w tej pracy było to, że mogłam przyżądzać shake z wymyślonej przeze mnie receptury. Czułam się jak jakiś chemik. hehe Miałam kilka stałych klientek, które uwielbiały moje mikstury. Najwyraźniej miałam do tego dar. Ok. 15 zrobiło się zamieszanie. To mogło oznaczać tylko jedno... Ktoś z 1D przyszedł... Ufff Próbowałam się jakoś opanować. Nie codziennie zdarza się obsługiwać jednego z twoich idoli. Kate mnie tylko poklepała po ramieniu i uśmiechnęła się. Gdy nagle usłyszałam TEN zachrypnięty głos. Prawie podskoczyłam. Myślałam, że tam zejdę.
- Poproszę, shake... Hmmm Jaki mi pa.. Emily polecasz?- popatrzył mi się tymi cudownymi, zielonymi oczami i uroczo się uśmiechnął.
Umarłam. Ale.. skąd on znał moje imię?! Aaa no tak plakietka -_- czasami jestem taka ułomna.
- Eeee Może coś sama przygotuję?- zaproponowałam.
- Hmmm no dobrze- znowu. Znowu umarłam. Jak on to robi?! W szerokim uśmiechu ukazał swoje równiutki ząbki i te dołeczki, o których śnię. LOl chyba mnie pojebało... Z trzęsącymi się rękami zaczęłam przygotowywać napój. Starałam się jak mogłam. W końcu mi się udało.
- Proszę- podałam mu.
- Ile płacę?
- 2 funty
- Proszę- podając mi pieniądze delikatnie musnął moja rękę. Lekki dreszczyk przeszedł po moim ciele.
- Smacznego!- powiedziłam kiedy zaczął pić shake.
- Dzięki- i już go nie było. Stałam jak wryta. To się nie działo na prawdę. OMG! Wszystkie laski się na mnie patrzyły na drzwi to na mnie i na odwrót. Jakby same nie mogły uwierzyż, że był tu przed chwila sam Harry Styles. ***
Znowu do pracy. Tym razem szłam ze zdecydowanie lepszym humorem. Po wczorajszych wydarzeniach zaczęło mi się chcieć żyć. Zdecydowanie to był najlepszy dzień w moim życiu. Weszłam do Milk Shake City.
- Ktoś tu był i pytał się o ciebie to powiedziałam, że będziesz tu o 15.- tymi słowami przywitała mnie Kate. Yyyy CO?! KTO?! Popatrzyła na zegarek dochodziła 15. Chciałam się zapytać, ale ona już obsługiwała klientów. Cała podenerwowana ubrałam się i poszłam na swoje stanowisko. w tym momencie dokładnie jak wczoraj zrobiło się zamieszanie.. to chyba sen. Podniosłam wzrok, Harry stał dokładnie na przeciwko mnie.
- yyy hej- wydukał- czy mogłabyś pójść ze mną gdzie nie ma ludzi?- nie patrzył mi w oczy tylko na swoje dłonie, którymi się bawił. Czy on się właśnie zapytał... co?
- N-no pewnie- udawałam pewna siebie choć w środku byłam cała podenerwowana- Chodź tam.- Wskazałam na drzwi, które prowadziły na zaplecze. Harry posłusznie wszedł tam. Nie czułam się zbyt komfortowo, bo mogłam się załozyć, że wszyscy zebrani podsłuchują.. więc postanowiłam pójść do chłodni... xd- może tu?-spytałam.
-P-pewnie.
- No więc o co hcodzi?
- No bo ja- Zamknął na chwile powieki jakby się nad czymś zastanawiał. W tym czasie podchodził do mnie bliżej i bliżej. Kiedy był na tyle blisko, że widziałam każdy szczegół jego idealnej twarzy i czułam jego oddech na swojej twarzy. Myślałam, że zaraz tam zemdleję. Tak blisko Harrego Styles'a... Jeszce kilka centymetrów i mogłabym go pocałować... Emily o czym ty myślisz?! To przecież nie możliwe.
- Ja chciałbym. no- spojrzał w moje oczy. Jakby czas stanął w miejscu. Odetchnął i wypuścił powietrze. Chciał coś bardzo powiedzieć.- Dałabyś mi przepis na twojego shake'a?- powiedział to tak cicho, ze prawie nie usłyszałam.
-Yhm- zgubiłam wątek- no jasne- wydukałam. Podałam mu ten przeklęty przepis.
- Dzięki- uśmiechnął się. Gdy wychodził z chłodni w drzwiach zatrzymał się, ale po chwili nic nie mówiąc wyszedł. Totalnie zszokowana stałam wśród tych owoców i warzyw. Czułam się jakby mnie ktoś oszukał. No, ale co ja sobie wyobrażałam? Nic nie powinnam. Taką jak ja to tylko o przepisy się można pytać... Wyszłam z chłodni i przez zaplecze do lokalu. Wszyscy się patrzyli na mnie pytającym wzrokiem. Ja tylko pokiwałam głową. Na szczęście nikt o nic nie pytał. Tylko gdzieś w głębi lokalu słyszałam szepty. W sumie powinnam się cieszyć: rozmawiałam z Harrym Stylesem, smakował mu mój shake, poprosił mnie o przepis, ale.. No własnie 'ale'. Czułam jakby tu czegoś brakowało... ***
Dziś na szczęście nie idę do pracy. Nie mam ochoty tam iść. Chyba po raz pierwszy. Siedziałam w domu i nic nie robiłam zamiast się uczyć czy coś. Gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Kto to może być i czego ode mnie chce? Z walącym jak młot sercem, poszłam otworzyć drzwi. Nikogo tam nie było. Dziwne chciałam zamknąć, ale usłyszałam kroki na dole. Zeszłam po schodach. Trochę nie zadowolona, że ktoś robi sobie głupie żarty. Jak na każdą normalną osobę przystało miałam zwyczaj do siebie gadać..
- Mam nadzieję, że to ty Harry, wiesz? No pewnie, że nie. Naprawdę cię nie rozumiem. Wtedy jak Ci dawałam ten przepis. Patrzyłeś się na mnie...Ugh co ty wgl gadasz Emily? I tak go tu nie ma..- Wzdychnęłam. Obróciłam się na pięcie i o mało co na zawał nie padłam. Stał przede mną Harry. Szczerzył się jak głupi. Zaczerwieniłam się, bo zapewne usłyszał to co mówiłam... Oh God..
- Też tak myślę. Zachowałem się jak tchórz. Uprzedzając twoje pytanie Kate dała mi twój adres. Wcale nie chciałem się pytać ciebie o shake, choć bardzo mi smakował tylko...- w tem delikatnie dotknął mojej ręki i... pocałował mnie!- chciałem to zrobić. Wybaczysz?
- Zastanowię się - złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Nadal nie wierząc, że to się dzieje na prawdę. Ja i Harry. wow. z reszta czy to ważne? Zastanowię się nad tym później... :*
THE END

----------------
Tadam!! Mój imagin! Yay! Napisałam go już kiedyś, ale postanowiłam go tu opublikować. Taki słitaśny. Kolejny (już napisany taki nie będzie hue hue bójcie się).
Komentujcie! ;) xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz