czwartek, 16 maja 2013

'Little things'


-Nie, nie, nie. To nie może być prawda..- zrezygnowana Sophie usiadła na środku salonu na dywanie.
- Co się stało?- zapytałem.
- Co się stało? CO się stało? Chyba moje spodnie się stały..
-Hmm?- nie bardzo zrozumiałem o co jej chodzi. Podniosłem wzrok znad książki, którą czytałem.
-Za małe.. rozumiesz co to znaczy?! Moje ulubione rurki.. nie mieszczę się w nie.. Ten głupi zamek się nie chce zapiąć!- fuknęła i szarpnęła za niego jakby on był wszystkiemu winien.
Lekko zachichotałem.
-Serio, Sophie?
- Tak- wyszeptała. Wstała i znowu zaczęła się siłować z zamkiem.
- Nie dramatyzuj..- zacząłem delikatnie. Widząc jej minę zobaczyłem całą paletę emocji od złości po frustrację.
- Nie dramatyzuj phi!- powtórzyła.- Jak byś był na moim miejscu.. a zresztą.- westchnęła.- Moje ulubione rurki.- uniosła ręce do góry na znak, że się poddaje.
- Sophie- spróbowałem jeszcze raz.- Przecież to nie koniec świata- Ale zamiast ją uspokoić to jeszcze bardziej rozdrażniłem.
-Nie koniec świata?! Ja nawet nie wiem kiedy to się stało..- załamała ręce i ponownie usiadła na podłodze.
- Przecież masz inne spodnie, wiesz mi to nie przeszkadza- uśmiechnąłem się. Ona mi wysłała spojrzenie „Are you kidding me?”.
- W takim razie od dzisiaj przechodzimy na dietę, Danielle mi mówiła o takiej świetnej, zaraz do niej zadzwonię to się dowiem i..- Wstała cała rozpromieniona i zadowolona, że wpadła na ten genialny pomysł. No ja bym tego tak nie nazwał..
- Czekaj czekaj.- przerwałem jej- My? Jakie my? Oprócz ciebie tu nie ma nikogo kto chce być na diecie. Ja się sobie podobam- powiedziałem.
- Oj nie, nie mój drogi to będzie dla NASZEGO zdrowia, z resztą jeśli chcesz abym schudła to musisz mi w tym pomóc- wystawiła mi język.
- Ale ja wcale nie powiedziałem tego. Podobasz mi się taka jaka jesteś.
- Ktoś tu się ciebie pytał o zdanie? Jak nic nie zrobię to zaraz nie zmieszę się w żadne.
Przymrużyłem oczy.
- Dobra- zgodziłem się.
- Serio? Zgadzasz się?- totalnie nie spodziewała się tego. Uwielbiałem to jak robiła taka minę,  a potem TEN uśmiech na twarzy. Mógłbym nawet miesiąc nie jeść, żeby tylko go zobaczyć.
- Ale naprawdę ci się podobam.. taka?
- Gdybyś nie powiedziała, że SĄ za małe to bym nawet nie zauważył.
- Och.. jesteś taki kochany- podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach. Przejechała dłońmi po moich włosach. Cmoknęła mnie w czubek nosa.- To co zaczynamy od sałatki na kolację?- wstała i energicznym krokiem udała się do kuchni.


----------------------------------------------------------


- No nie wiem czy to jest dobry pomysł..
- Na pewno ci się spodoba.
- Ale to boli..
- nie tak bardzo jak ci się wydaje.
- ale boli
- Trochę, przyzwyczaisz się.
- Będziesz mnie trzymał za rękę?
- Nawet za nogę jeśli będziesz chciała.
- A jeśli mi się nie spodoba.
- Jestem pewny, że będzie piękny.
- Dobra to zgoda.
Westchnąłem. W końcu. Od 2 tygodni namawiam Sophie na zrobienie sobie tatuażu. Widać w jej oczach, że się bała, ale z drugiej strony bardzo go chciała. Widziałem jak patrzyła na moje tatuaże. Kręciło ją to. Dotarliśmy do studia. Sophie była zdecydowana co chce. Od kiedy pamiętam mówiła, że sobie taki zrobi, Lae jakoś nigy nie było okazji ku temu. Ostatnio zacząłem drążyć temat, bo widziałem, że ją co raz bardziej korci. Przywitałem się z tatuażystom. Zdziwiła się, że ni ja chcę tatuaż tylko Sophie. Była nie za wysoką dziewczyną i bardzo niewinnie wyglądającą wiec to musiało wyglądać śmiesznie, że ona robi sobie tatuaż. Sophie usiadła na krzesełku. Mike- tak miał na imię przygotowywał igły i tusz.
- Wszystko będzie dobrze. Oddychaj spokojnie- próbowałem ja uspokoić. Widziałem, ze się denerwuje. Trzymałem ja przez cały czas za rękę.
- Tttak.
Kiedy wszystko było gotowe Mike nachylił się na ręką Sophie, bo nadgarstku robiła sobie tatuaż. Kiedy igły spotkały się ze skórą Sophie mocną ścisnęła moja dłoń i zacisnęła powieki. Jednak nie wydała żadnego dźwięku. „dobra dziewczynka” pomyślałem. Po chwili rozluźniła uścisk. Nieznacznie, Lae widać, że się już przyzwyczaiła. Po kilku minutach było skończone.
- O kurna!- pisnęła gdy zobaczyła na dzieło na swoim nadgarstku. Wstała i wpatrywała się.
- Podoba się?- zapytałem. Objąłem ja w talii.
- Taak..- powiedziała jakby była nieobecna. Widziałem, że się jej bardzo podoba.- Nawet nie było tak strasznie jak podejrzewałam.
- Jasne.
- Co?
- Nic..- spojrzałem na nią.  Była taka urocza.
- Coś ci się nie podoba Haroldzie Edwardzie Styles?!- zachichotałem.
- Nie nic. Tylko nie ja zamykałem oczu aby nie widzieć igieł.
- Pewnie nie byłeś lepszy. Dzięki wiesz, dobry z ciebie chłopak nie ma co.- wydęła usta. Obraziła się.
- Och no weź nie bądź zła. Sam ja miałem pierwszy to mnie Zayn za rękę trzymał..- tylko na to czekała.
- Ha!- krzyknęła tryumfalnie- Taki z ciebie odważniak co?
- Nie wierzę, że to powiedziałem..
- No to jesteśmy kwita.- uśmiechnęła się do mnie. Była taka piękna, a te dołeczki, które pojawiały się na jej policzkach dodawały jej czegoś wyjątkowego. Kto by pomyślał, że zrobiła sobie tatuaż. Lekko się pochyliłem. Potarłem nasze nosy o siebie i lekko pocałowałem w usta.



-------------
Ta dam! Jak widzicie nie jest to zwykły rozdział. Tylko taka „seria z życia Harrego i Sophie”. Będzie się pojawiać co jakiś czas. Na razie problem za małych spodni i tatuażu. Następnym razem będą gdzieś indziej.
Mam nadzieję, że się spodobało.
Dziękuję za te 2 komentarze pod poprzednim postem. I proszę o kolejne!
To do następnego razu!
Ania xx

P.S. Mam nadziej, że podoba wam się nowy wygląd J

1 komentarz: